Wśród ekonomistów pojawiły się obawy, że negatywna ocena sytuacji płatniczej Brazylii może zaostrzyć jeszcze bardziej kryzys finansowy, który w ostatnich dniach doprowadził do spadku kursu reala do rekordowo niskiego poziomu oraz wzrostu rentowności obligacji skarbowych. Jest ona najwyższa od siedmiu lat.
Od początku roku waluta brazylijska straciła już jedną piątą wartości, co oznacza, że w takim samym stopniu wzrosły w przeliczeniu na reale zobowiązania dolarowe rządu oraz miejscowych przedsiębiorstw. Sytuacja jest bardzo poważna, gdyż około 40% długu publicznego Brazylii, tj. 132 mld USD, jest powiązane z walutą USA, a każdy spadek kursu reala o 1 centavo oznacza - zdaniem ekspertów - zwiększenie płatności o 12 mln USD.
Cały brazylijski dług publiczny sięga 956 mld reali (332 mld USD), co - według obliczeń Standard & Poor`s - odpowiada 70% produktu krajowego brutto wobec 60% przed rokiem.
Postępujące osłabienie miejscowej waluty wiąże się z obawami, że w październikowych wyborach prezydenckich zwycięży kandydat opozycji Luiz Inacio Lula da Silva, którego partia wezwała do renegocjacji zadłużenia zagranicznego. Zdaniem inwestorów, zahamowanie spadku kursu reala, a także notowań akcji i obligacji, byłoby możliwe pod warunkiem, że kandydat obecnej koalicji rządzącej Jose Sera uzyska przewagę w sondażach przedwyborczych. Na razie prowadzi jednak jego rywal.
W tych warunkach Brazylijczycy, którzy mają pieniądze, pozbywają się papierów skarbowych i lokują wycofane środki w dolary, które następnie przekazują za granicę. W ciągu miesiąca do 26 czerwca z funduszy inwestycyjnych odpłynęło 18,5 mld reali, co stanowi około 5% ich łącznej wartości rynkowej.