Początek sesji środowych nie przyniósł poprawy atmosfery na rynkach nowojorskich. W dalszym ciągu panowała niepewność przed zbliżającą się publikacją wyników amerykańskich przedsiębiorstw, zwłaszcza wobec coraz liczniejszych przykładów zniekształcania zapisów księgowych. Niepokój nasiliła pesymistyczna prognoza dotycząca rezultatów czołowej firmy informatycznej Advanced Micro Devices, która utrwaliła spadek notowań na nasyconym spółkami high-tech rynku Nasdaq. Nieco optymizmu wniosły najnowsze dane statystyczne, które wykazały spadek liczby nowych bezrobotnych oraz wzrost zamówień w amerykańskim przemyśle. Z rozczarowaniem przyjęto natomiast informację o spadku aktywności w tamtejszym sektorze usług. Dow Jones stracił do godz. 18.00 naszego czasu 1,15%, a Nasdaq spadł o 1,47%, utrzymując się na najniższym poziomie od przeszło pięciu lat.
Brak pozytywnych impulsów z Nowego Jorku oraz obawy przed obniżeniem ratingów francuskiego producenta sprzętu telekomunikacyjnego Alcatel i brytyjskiego operatora telefonii komórkowej Vodafone utrwaliły zniżkę głównych indeksów europejskich. Niebezpieczeństwo złych długów było powodem wyprzedaży akcji banków Societe Generale i Barclays, a niepewność przed mianowaniem nowego dyrektora Vivendi Universal przyczyniła się do dalszej zniżki notowań medialnego giganta. Staniały też walory firm high-tech Infineon i STMicroelectronics. Jaśniejszymi punktami były popyt na papiery Swiss Life oraz zainteresowanie akcjami koncernu naftowego Royal Dutch/Shell, który otrzymał przychylną rekomendację. Londyński FT-SE 100 spadł o 3,39%, a paryski CAC-40 o 3,01%. We Frankfurcie DAX Xetra stracił do godz. 18.00 2,09%.
Tymczasem na giełdach dalekowschodnich nastąpił wzrost notowań. Tokijski Nikkei 225 zyskał 1,79% dzięki nadziejom na zakupy akcji banków i firm developerskich przez fundusze emerytalne, a w Hongkongu Hang Seng podniósł się o 0,83%.
Doniesienia z rynków zagranicznych zignorowano w naszym regionie. W Budapeszcie BUX zyskał 1,53%, moskiewski RTS wzrósł o 0,83%, a praski PX-50 aż o 2,25%.