Chyba nie tak, jak to było podczas czwartkowej sesji, wyobrażali sobie odreagowanie po ostatnich spadkach ci, którzy zaangażowali się w obronę wsparcia wyznaczanego przez grudniowy dołek. Mniej więcej do 14.00 rynek trwał w konsolidacji na poziomie 1205 pkt. Wyglądało to tak, jakby odbicie nastąpiło siłą rozpędu, wynikającego z ocalenia wsparcia w środę, a nie rzeczywistego wzrostu skłonności do angażowania się na rynku. Kiedy okazało się, że popyt nie ma więcej atutów w swoich rękach i nie jest zdolny do dalszego zwiększania wartości indeksu, do akcji włączyli się amatorzy przecenionych walorów z poprzednich dni, którzy w kilku przypadkach dość radykalnie skracali pozycje. Widać, że akcje coraz bardziej parzą, a do tego od miesiąca kolejne próby łapania dołka nie zakończyły się większym sukcesem. Sesja pozostawiła jednoznacznie negatywne wrażenie. Niewielką pociechą jest fakt, że udało się ocalić wsparcie w postaci połowy korpusu świecy ze środy.
Dużo ważniejsze jest to, iż próba odsunięcia zagrożenia od wsparcia na 1146-73 pkt. zakończyła się zupełnym fiaskiem. Tę kluczową w długim terminie barierę można wyznaczyć w oparciu o grudniowy dołek oraz 61,8-proc. zniesienie fali wzrostów, rozpoczętej na jesieni ub.r. Jego przebicie będzie miało bardzo poważne konsekwencje w postaci kontynuacji zniżek w kierunku ubiegłorocznego minimum. Ze względu na to, że jesienno-zimowe wzrosty tylko nieznacznie przekroczyły 38,2-proc. zniesienie całej bessy i przybrały trójfalowy charakter, można poważnie obawiać się spadku wartości indeksu poniżej 1000 pkt. Jeśli WIG20 przełamie 1146 pkt., to pytanie będzie brzmiało nie czy, ale jak znacznie ten poziom (1000 pkt.) zostanie przekroczony. Po tym, co zobaczyliśmy wczoraj, jest szansa na to, że los wsparcia zostanie przesądzony już w piątek. Oporem ograniczającym potencjał zwyżkowy pozostaje 1219 pkt.
Pesymistyczne zapatrywania potwierdza także wykres TechWIG, na którym wczorajszą sesję można sklasyfikować jako ruch powrotny do przełamanego silnego wsparcia w postaci ubiegłorocznego dołka.