Piątek zaczął się od przeceny złotego. Każde oficjalne poparcie dla nominacji Grzegorza Kołodko na ministra finansów, wyrażane przez polityków, powodowało dalsze obsuwanie się polskiej waluty.
Rynek obawia się G. Kołodki
Inwestorzy obawiają się, czy G. Kołodko jako minister finansów nie zastosuje recept na uzdrowienie gospodarki, które niedawno proponował. Chciał dewaluacji złotego i zwiększenia wydatków budżetowych, a także popierał podatek importowy. Nie wiadomo także, jak będzie układała się współpraca między nowym ministrem finansów a NBP. Analitycy i inwestorzy boją się, iż konflikt między bankiem centralnym a rządem, który powinien wygasnąć po ostatnim osłabieniu złotego, wybuchnie ze zdwojoną siłą.
Jednak, zdaniem inwestorów, jeśli w pierwszych oświadczeniach Grzegorz Kołodko jako minister finansów będzie próbował uspokoić rynek i zdystansuje się do swoich poprzednich pomysłów, kurs złotego powinien się ustabilizować. W tej chwili taką stabilizację widać na rynku obligacji, gdzie po mocnych wzrostach rentowności jest coraz więcej chętnych do kupna. W rezultacie np. rentowność papierów 5-letnich, która jeszcze we wtorek wynosiła 7,60%, zatrzymała się na poziomie 8,60%, gdzie podaż natrafiła na popyt.
Ale także na rynku obligacji może dojść do dalszej przeceny. Najbardziej inwestorzy boją się dewaluacji. Jednak w tym przypadku ryzyko jest najmniejsze - z jednej strony bowiem jest jej przeciwny bank centralny, z drugiej, ostatnie spadki złotego już mocno poprawiły sytuację polskich eksporterów.