WorldCom starał się właśnie o 5 mld USD kredytu od grupy banków, w skład której wchodziły m.in. dwie największe amerykańskie instytucje J.P. Morgan Chase i Citigroup, gdy wyszły na jaw przekręty w jego księgowości. Kredytu nie dostał. Zadłużenie Enrona wobec banków wynosiło 31,2 mld USD w chwili, gdy ogłaszał bankructwo w grudniu ub.r.
Malwersacje finansowe w wielkich firmach wzmogły więc czujność banków, a spowolnienie gospodarcze zmniejszyło popyt na kredyty. W rezultacie w I półroczu banki zorganizowały pożyczki syndykatowe o łącznej wartości 727 mld USD wobec 846 mld USD w takim samym okresie ub.r. Liczba ta jest o 16% mniejsza niż w I półroczu 2000 r.
Banki chcąc uchronić się przed klientami, którym grozi bankructwo, domagają się coraz większej przejrzystości od spółek ubiegających się o kredyty i podnoszą ich ceny. - Obecna sytuacja na rynku kredytowym jest najgorsza od co najmniej 10 lat - powiedział agencji Bloomberga Matthew Hildreth, dyrektor finansowy w Fleming Cos., największej amerykańskiej hurtowni artykułów spożywczych. Za kredyt w wysokości 975 mln USD otrzymany na początku lipca Fleming musiał zapłacić więcej niż za podobną pożyczkę wziętą w 1997 r. A więc również w Stanach Zjednoczonych nie tylko stopy procentowe wyznaczane przez bank centralny decydują o cenie kredytu.
Banki organizujące kredyty wpadają w sidła niewypłacalnych klientów na całym świecie, nie tylko w USA. W wielu przypadkach kredyty były udzielane zaledwie kilka tygodni lub miesięcy przed ujawnieniem przez klientów, że trudno będzie im je spłacić. W Holandii grupa banków, którą tworzyły m.in. Citigroup i Bank of America, pożyczyła 525 mln euro spółce KPNQwest na trzy miesiące przed ogłoszeniem niewypłacalności przez tę największą w Europie sieć światłowodową.
W Wielkiej Brytanii firma Energis zawiadomiła banki, że nie dotrzyma umowy kredytowej na 725 mln funtów (1,1 mld USD) zawartej trzy miesiące wcześniej. Bankowcy resztę roku spędzili na szukaniu kupca na tę największą brytyjską spółkę internetową.