Gdy przed dwoma tygodniami w niniejszej analizie znalazło się zalecenie, by zapomnieć o wsparciu w strefie 1280-1285 pkt., wydawało się mało prawdopodobne by indeks szybko osiągnął dolne ograniczenie kanału bessy (rejon 1250 pkt.) rozpoczętego w połowie stycznia br. A już tylko najwięksi pesymiści zakładali wybicie w dół z tej formacji i przyspieszenie spadków. Niestety, to oni mieli rację, indeks zaś po opuszczeniu regularnej fazy spadków jaką była formacja ww. kanału rozpoczął niekontrolowany ruch w dół wykresu. Można zgadywać kierując się szerokością formacji, że przecena potrwa póki WIG20 nie osiągnie poziomu 1100 pkt. (to zasięg minimalny). To założenie jest niezależne od trwającego od kilku sesji ruchu powrotnego w rejon przebitej linii tempa. Jej bieżący poziom (1230-1240 pkt.) wyznacza docelowy zasięg korekty wzrostowej.
Ponad tą strefą znajduje się najważniejszy średnioterminowy opór, związany z luką bessy otwartą z poziomu 1257 pkt. Wzmiankowane 1100 pkt. wypada sporo poniżej 1174 pkt. Jest to o tyle istotne, że na 1174 pkt. leży 61,8-proc. zniesienie jesienno-zimowego wzrostu, co jest prawdopodobnie ostatnim czynnikiem technicznym utrzymującym kapitał średnioterminowy na długich pozycjach. Spadek poniżej będzie odebrany jako zapowiedź testowania minimum z września 2001 roku.
Jeżeli komuś potrzebna jest prognoza długoterminowa, powinien chyba spojrzeć na wykres "starszego brata", czyli WIG. Niestety, nie jest to szczególnie budujące, oto bowiem 15-miesięczna formacja odwrócone głowy z ramionami prawdopodobnie przeszła już do historii. Realizowana jest za to klasyczna głowa z ramionami, o wysokości około 8000 pkt. W dużym uproszczeniu można na tej podstawie spodziewać się spadku WIG20 do poziomu 700-800 pkt.
Na wskaźnikach średnioterminowych zostały przełamane wielomiesięczne trendy wzrostowe. Brak pozytywnych dywergencji nie pozwala na razie myśleć o dłużej trwającym odbiciu. W najkrótszym ujęciu czasowym, wykresy RSI i ROC dzieli jeszcze spory dystans od owych trendów, dzięki czemu ruch powrotny powinien jeszcze potrwać.