W ostatnich dniach poprzedniego tygodnia rynek obligacji dyskontował możliwość wyboru Grzegorza Kołodki na stanowisko ministra finansów. Niepewność co do kandydatury przyszłego wicepremiera powodowała dużą nerwowość, co zazwyczaj skutkuje wzrostem rentowności. W poniedziałek rano nastąpiło odreagowanie zeszłotygodniowej niepewności. Widzieliśmy stosunkowo wysoki popyt ze strony polskich instytucji niebankowych, np. funduszy emerytalnych i inwestycyjnych, co spowodowało spadek rentowności na całej krzywej o około 5 punktów bazowych. Po stronie podaży stała natomiast część banków polskich i banki zagraniczne. Szybko jednak okazało się, że niepewność w stosunku do nowego ministra zamieniła się w niepewność co do jego przyszłej polityki fiskalnej. Aktualne są również obawy, że może dojść do zaognienia konfliktu rządu z RPP. W rezultacie podaż przeważyła nad popytem i do końca dnia trwała wyprzedaż obligacji. Największą konsekwencją w wyprzedaży wykazały się banki zagraniczne, które oferowały obligacje przez cały dzień. Największe obroty dotyczyły sektora pięciu lat, który jest najbardziej wrażliwy na problemy w polityce fiskalnej. Widzieliśmy również znaczne oferty dziesięciolatek. Na skutek wyprzedaży rentowności pięcioletnich PS1106 i PS0507 wzrosły o około 10 punktów bazowych w porównaniu do piątkowego zamknięcia. Stosunkowo stabilna pozostawała natomiast rentowność obligacji z sektora dwóch lat. W okresach zawirowań w polityce fiskalnej jest on traktowany jak najbezpieczniejszy na krzywej rentowności. W porównaniu do piątkowego popołudnia rentowność OK1203 spadła o 3 punkty bazowe, a OK0404 o 4 punkty. Ewentualne poluzowanie polityki fiskalnej stawia pod znakiem zapytania kierunek polityki monetarnej. Niepewność co do przyszłego poziomu stopy interwencyjnej odzwierciedla poziom stawek kontraktów FRA. Stawki na tym rynku dyskontują obniżkę rzędu 50 punktów bazowych dopiero za cztery miesiące, podczas gdy jeszcze tydzień temu inwestorzy spodziewali się takiej redukcji za trzy miesiące. Ciekawe może być porównanie polityki monetarnej w Polsce i na Węgrzech. Wczoraj węgierski bank centralny, po raz drugi w tym roku, podniósł stopy procentowe o 50 punktów bazowych. Do zacieśnienia polityki monetarnej przyczyniło się znaczne poluzowanie polityki fiskalnej, np. znaczące podwyżki płac w budżetówce. Do zwiększenia wydatków budżetowych zachęciły poprzedni rząd kwietniowe wybory parlamentarne. Natomiast obecny rząd nie zacieśnia wydatków ze względu na realizację obietnic przedwyborczych.

W tym tygodniu dla rynku istotne będą wskazówki dotyczące przyszłej polityki fiskalnej. Inwestorzy skoncentrują się na wszelkich informacjach na ten temat. Najważniejsze będzie, czy nowy minister finansów utrzyma zasadę "inflacja+1pp" ograniczającą wydatki budżetowe. Dopóki nie poznamy programu prof. Kołodki, na rynku będzie panowała nerwowa niepewność.