Browar Górnośląski jest jedynym dużym zakładem piwowarskim w Polsce, dla którego nie udało się do tej pory znaleźć inwestora. Dziś w prasie pojawi się kolejna oferta sprzedaży spółki. Cena wyjściowa spadła z 30 do 16 mln zł. Wiadomo, że są chętni na zakup. Ze względu na tajemnicę handlową i prowadzone od dłuższego czasu negocjacje, syndyk nie ujawnia szczegółów. Dowiedzieliśmy się, że jednym z oferentów jest duży browar zagraniczny. Transakcja zostanie zawarta w połowie sierpnia.
Gdyby jednak okazało się, że któryś z kupujących wycofa się w ostatnim momencie, syndyk przygotowuje plan awaryjny dla spółki. Zawarto już wstępne porozumienie z Ministerstwem Skarbu (obecnym właścicielem), które obiecało do końca sierpnia wystąpić do wierzycieli o zamianę długu na akcje firmy. Wierzyciele wstępnie wyrazili zainteresowanie takim rozwiązaniem.
Ostateczne decyzje muszą zapaść jak najszybciej, bo pozwolenie na działalność gospodarczą sąd wydał do końca września.
W wyniku działań ratunkowych pracę najprawdopodobniej zachowa cała 176-osobowa załoga. Nastąpi natomiast zmiana reprezentanta upadłego zakładu, którym był Adam Loewe, b. prezes Browarów Górnośląskich, a dziś wiceprezes konkurencyjnej firmy z branży. Syndyk nie chciał na razie ujawniać nazwiska następcy. Będzie to na pewno osoba, która zna się na branży.
Dotychczas przyczyną braku zainteresowania browarami i trudności ze sprzedażą był spór z bankiem, który rościł sobie prawa do ruchomości przypisanych do zakładów. W związku z tym Sąd Okręgowy w Katowicach zabronił ich sprzedaży. Dopiero po roku udało się dojść z bankiem do porozumienia. W tym czasie inwestorzy już wycofali się z rynku. Jednym z powodów była pogarszająca się sytuacja w polskiej gospodarce.