Członkowie Kongresu chcieli wyjaśnić przyczyny błędnego zaksięgowania przez WorldCom prawie 4 miliardów dolarów. Ujawniony dwa tygodnie temu skandal wstrząsnął Wall Street i pogłębił jeszcze kryzys zaufania inwestorów, powodując gwałtowny spadek giełdowych indeksów.
Przesłuchania na Kapitolu nie doprowadziły do zasadniczych konkluzji. Przedstawiciele WorldComu, a przede wszystkim prezes zarządu Bert Roberts usiłowali zrzucić winę na audytora - firmę Arthur Andersen. Były partner AA Melvick Dick bronił się z kolei, że audytor musi polegać na uczciwości danych przekazywanych przez kontrolowaną spółkę. Z kolei prezes i CEO John Sidgmore chciał obciążyć odpowiedzialnością za błędy w księgowości poprzedni zarząd firmy.
Byli szefowie WorldCom, których zeznania mogłyby mieć decydujące znaczenie dla wyjaśnienia sprawy,odmówili składania wyjaśnienia sprawy, powołując się na Piąta Poprawkę do Konstytucji USA. Pretekstem były toczące się równolegle dochodzenia Departamentu Sprawiedliwości oraz komisji papierów wartościowych i giełd (SEC) - złożone w Kongresie zeznania mogłyby zostać wykorzystane przeciwko byłym i obecnym szefom spółki. Oprócz Ebbersa wyjaśnień nie chciał udzielić także były szef operacji finansowych firmy Scott Sullivan. Wywołało to gniewną reakcję komisji, złożonej z przedstawicieli obu partii. Kongresmeni chcieli dowiedzieć się nie tylko szczegółów dotyczących prowadzenia ksiąg rozrachunkowych, ale także pożyczek z kasy WorldComu, z jakich korzystał Ebbers, i odprawy, jaką otrzymał odchodząc z firmy.
Transmitowane przez CNN i inne kanały informacyjne przesłuchania mogą mięć bardzo poważne konsekwencje dla przyszłości WorldCom, który po ujawnieniu afery zaczął tracić w szybkim tempie klientów. Zadłużenie spółki przekracza dziś 30 mld USD i mimo zwolnienia 17 tys. pracowników WorldComowi grozi utrata płynności finansowej. Z kontraktu z WorldComem może wycofać się nawet Departament Obrony. Pentagon podpisał w kwietniu br. z firmą umowę, dotyczącą obsługi światłowodowej sieci telekomunikacyjnej, łączącej 6000 naukowców i inżynierów. Wartość 10-letniego kontraktu oceniana jest na 450 mln USD. Departament Obrony miał w tym przypadku szczególnego pecha - WorldCom przejął zobowiązania od telekomunikacyjnej spółki Global Crossing, która wcześniej ogłosiła bankructwo. Teraz samemu WorldComowi grozi upadłość.