Jak pisaliśmy wczoraj, poniedziałkowa sesja przypominała łapanie "spadającego noża". Polscy inwestorzy, którzy kupowali obligacje, nie powstrzymali wzrostu ich rentowności, głównie na skutek wyprzedaży obligacji pięcio- i dziesięcioletnich przez banki zagraniczne. Wczoraj rano wyprzedaż obligacji pięcioletnich była kontynuowana przez inwestorów zagranicznych. Spowodowało to wzrost rentowności obligacji pięcioletnich PS1106 i PS0507 o około 3 punkty bazowe. Szybko jednak uaktywniły się polskie instytucje niebankowe, m.in. fundusze emerytalne i inwestycyjne, które zaczęły kupować papiery do swoich portfeli inwestycyjnych. Zatrzymało to wzrosty rentowności i poprawiło nieco nastroje. Determinacja krajowych graczy w zakupie obligacji spowodowała, że pojawił się również popyt ze strony inwestorów zagranicznych, a rentowności pięciolatek zaczęły spadać. Wyniki aukcji zamiany, na której Ministerstwo Finansów nie zaakceptowało żadnej oferty, również przyczyniły się do poprawy nastrojów. Niezaakceptowanie ofert oznacza, że Ministerstwo nie jest zdeterminowane do sprzedaży danego typu obligacji co pozwala sądzić, że rynkowi nie grozi wysoka podaż. Rynek zamknął się z rentownościami pięciolatek niższymi o około 6-7 punktów bazowych w porównaniu z poniedziałkowym zamknięciem. Po wczorajszej sesji trudno jest jednak mówić o odwróceniu negatywnego trendu. Raczej była to korekta po ostatnich wzrostach rentowności. Część inwestorów wykorzystała również stosunkowo wysokie poziomy do zakupienia papierów do swoich portfeli.
Dopóki nie poznamy programu nowego ministra, a w szczególności przyszłej polityki fiskalnej, na rynku będzie dominowała niepewność i nerwowość. Na razie spadki rentowności zostały powstrzymane. Gdyby jednak okazało się, że dojdzie do poluzowania polityki fiskalnej, spodziewamy się dalszej znaczącej wyprzedaży papierów.