W ub.r. ze znaczących postaci światowego rynku kapitałowego ze stanowisk odeszli m.in. Jack Welch (General Electric) i Luqman Arnold (UBS). Także Yoshikazu Hanawa nie jest już prezesem Nissana, a Yoichiro Kaizaki - koncernu Bridgestone. W sumie w 2001 r. zmiany na najwyższych stanowiskach zaszły w 231 dużych firmach. To 9,2% z grona analizowanych przez Booz Allen Hamilton spółek. Od 1995 r. fluktuacja w tym elitarnym gronie wzrosła o 53%.
Przeciętny czas kariery prezesa skrócił się w okresie minionych siedmiu lat z 9,5 do 7,3 roku (jeśli wziąć pod uwagę ostatnie dwa - już tylko 4,6 roku). Jednocześnie szefowie są coraz młodsi. O ile w 1995 r. prezes dużego koncernu miał średnio 62 lata, to obecnie 57 lat.
Liczba prezesów, którzy od 1995 r. opuścili swoje fotele z normalnych powodów (tzn. przejście na emeryturę, zgon, awans na podobne stanowisko w innym koncernie) spadła z 72 do 47% na koniec 2001 r. Z kolei grono tych, którym podziękowano za pracę w wyniku afer i skandali lub fatalnych wyników finansowych, wzrosła aż o 130%. - Prezesi największych koncernów są jak sportowcy. Młodzi, ambitni, dobrze opłacani, ale tylko do momentu, kiedy zdobywają medale, biją rekordy. Wystarczy jednak tylko jedno potknięcie, aby stracić wszystko - uważa Thomas Künstner, partner w Booz Allen Hamilton.
Dzisiejszy prezes ma niewiele czasu na budowę swojej reputacji. - Ze statystyk wynika, że o ile jeszcze do końca 2001 r. otrzymywał od właścicieli przeciętnie 8 miesięcy na wprowadzenie w życie nowej strategii, 9 miesięcy na poprawę giełdowych notowań akcji firmy i 21 miesięcy, by uzdrowić przedsiębiorstwo, to obecnie te czasowe przedziały są już znacznie krótsze - potwierdza T. Künstner.
Raport Booz Allen Hamilton potwierdza, że kariera prezesa w Europie jest znacznie bardziej niebezpieczna niż w Stanach Zjednoczonych: od 1995 do końca 2001 r. liczba zmian na tych stanowiskach wzrosła o 140%, podczas gdy za oceanem tylko 31%. Np. w Wielkiej Brytanii swoje fotele stracili m.in. prezes British Telecom, sir Peter Bonfield, ale także szefowie British Airways, koncernu Marconi, BAE Systems i tanich linii lotniczych Go. Podobnie wygląda sytuacja w Niemczech. Tutaj przeciętny okres kariery prezesa skrócił się z 14,7 do 5,3 lat. Ostatnio swoje biurka musieli posprzątać m.in. Ferdynand Piëch (Volkswagen) i Jürgen Dormann (Aventis). W najbliższych dniach może to spotkać także szefa Deutsche Telekom, Rona Sommera.