Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Mamy za sobą kolejny tydzień trendu spadkowego. Kolor świeczki jest jednoznaczny, zarówno w przypadku indeksu, jak i kontraktów WIG20tyg.gif FUTUREStyg.gif Czarna świeca raczej nie skłania do optymizmu. Podobnie ma się sprawa jeśli chodzi o rynki zachodnie. Tam mimo wcześniejszych lekkich nadziei na odbicie indeksy zanurkowały zaliczając nowe minima notowań. W przypadku dwóch indeksów amerykańskich ( Nasdaq.gif SP500.gif ) zjazd był na tyle silny, że sprowadził ich wartości poniżej dołka wywoła

Publikacja: 14.07.2002 20:10

Mamy za sobą kolejny tydzień trendu spadkowego. Kolor świeczki jest

jednoznaczny, zarówno w przypadku indeksu, jak i kontraktów WIG20tyg.gif

FUTUREStyg.gif Czarna świeca raczej nie skłania do optymizmu. Podobnie ma

się sprawa jeśli chodzi o rynki zachodnie. Tam mimo wcześniejszych lekkich

nadziei na odbicie indeksy zanurkowały zaliczając nowe minima notowań. W

Reklama
Reklama

przypadku dwóch indeksów amerykańskich ( Nasdaq.gif SP500.gif ) zjazd był na

tyle silny, że sprowadził ich wartości poniżej dołka wywołanego atakiem z 11

września.

Przez wiele tamtejszych analityków dołek ten był uważany za minimum całej

bessy, która miała się teraz powoli przeradzać się w hossę. Zapowiedzi

ożywienia jednak się nie sprawdzają i inwestorzy nie są skłonni do lokowania

Reklama
Reklama

oszczędności na rynku akcji. Ogólnie panuje fatalna atmosfera, która

znalazła swoje ujście w opublikowanym w piątek wskaźniku zaufania

konsumentów Uniwersytetu Michigan. To konsumenci przecież napędzają

gospodarkę. Niestety zamiast lekkiego spadku mieliśmy do czynienia z

poważnym osłabieniem, które nie wróży niczego dobrego. To tylko pogłębia

minorowe nastroje i raczej nie skłania do gry na wzrosty. Oczywiście taka

Reklama
Reklama

atmosfera skłania niektórych do twierdzeń, że skoro jest tak źle i tak złe

są oczekiwania to znaczy, że większość już dokonała ruchów, które wpasowują

się w te oczekiwania. W przypadku rynku kapitałowego jest to np. pozbycie

się akcji. Kto więc teraz miałby jeszcze sprzedawać? Trudno przecież sądzić,

że racjonalny człowiek, który jest zdania, że będzie źle nadal będzie mocno

Reklama
Reklama

zaangażowany na rynku. Niby podejście wydaje się logiczne, przy czym nigdy

nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej. Chodzi tu zarówno o gospodarkę

realną jak i same w stosunku do niej oczekiwania. Tak więc łapanie dołka

tylko dlatego, że rynek wydaje się wyprzedany jest wielce ryzykowne i wiąże

się z poważnym ryzykiem utraty części kapitału.

Reklama
Reklama

Oczywiście powyższe stwierdzenie nie odnosi się jedynie do rynków

zachodnich. Także i nasz temu podlega, co już wielokrotnie można było

zaobserwować. Ta zasada jest w miarę ogólna. Trzeba jednak pamiętać, że

każdy rynek ma swoją specyfikę. Rynki nie są jednolite. Przecież i teraz,

gdy na świecie panuje bessa są miejsca, gdzie można zarobić sporo pieniędzy.

Reklama
Reklama

To czynniki wewnętrzne o tym decydują. Czy nasz rynek ma szansę zostać takim

rodzynkiem? Historia uczy, że my jednak poruszamy się zgodnie z trendami

ogólnoświatowymi. Nawet jeśli uda się przez jakiś czas stracić z nimi

korelację to szybko przychodzi czas nadrabiania zaległości. Można więc

sądzić, że póki spadają indeksy zachodnie, także i my będziemy spadać, a w

najlepszym razie utrzymywać stały poziom cen.

Dość tych dywagacji. Na świecie jest źle i to jest punktem wyjścia. Spójrzmy

na nasz rynek i jego otoczenie. Zacznijmy od tego drugiego. Podstawową

wiadomością ostatnich dni jest oczywiście rekonstrukcja rządu. Mamy trzech

nowych ministrów, z których jeden został przyjęty z dużymi obawami. Dlatego

też chcieliśmy jak najszybciej dowiedzieć, jakie są jego plany. Nowi

koledzy, pokrótce przedstawili swoje koncepcje do których trudno się

przyczepić. Słowa zawsze wyglądają ładnie - zobaczymy, jak będą realizowane.

Niestety, ten najważniejszy dla finansistów minister milczy jak zaklęty.

Może nie byłoby to zbyt niepokojące, gdyby nie fakt, że ogólnie znane są

poglądy tego Pana i raczej nie spotykają się one z ogólnym poklaskiem

uczestników rynku finansowego. Ci, co na tym rynku operują dali to od razu

odczuć. Spadły notowania złotówki i papierów skarbowych. Obecność w rządzie

nowego "minfina" zwiększyła ryzyko inwestycyjne. Tak mówi rynek. Niepokój

nie jest jesz

były tylko "prowokacją intelektualną". Ważne, że takie przypuszczenia

wychodzą z PKO BP, który jest przecież bankiem państwowym. Można

przypuszczać, że w ten sposób przygotowywany jest grunt pod delikatne

wycofanie się nowego ministra ze swoich pomysłów, gdyż nie ma przyzwolenia

na ich realizację. To są jednak tylko domysły. Przez cały tydzień nie było

możliwości zapoznania się z aktualnymi propozycjami Pana Kołodki. Nie pomaga

to rynkowi. Milczenie nowego ministra sprawia, że na rynku panuje

niepewność, a ta zwiększa ryzyko. Zwiększenie ryzyka do wyższa wymagana

stopa zwrotu, a więc większe koszty dla pożyczkobiorców, z których

największym jest oczywiście Skarb Państwa. Swoim milczeniem Minister

Finansów wpływa na koszty obsługi długu i to wpływa negatywnie. Można mieć

nadzieję, że zaplanowane spotkanie rządu z Panem Kołodką będzie na tyle

interesujące, że dowiemy się kilku szczegółów jego planu, a więc niepokój na

rynku ustanie i powrócimy do stanu sprzed zmian w rządzie. Milczenie

ministra drogo kosztuje podatników.

Jest jeszcze jeden aspekt całej tej sprawy. Wszyscy sobie zdają sprawę, że

solą w oku Pana Kołodki jest niezależność banku centralnego. Może nie tyle

niezależność, co brak zrozumienia tego gremium na pomysły ministra.

Zwłaszcza związane z wysokością kursu walutowego oraz stóp procentowych.

Można przypuszczać, że na najbliższym posiedzeniu RPP stopy nie zostaną

obniżone nawet mimo kolejnego spadku wartości inflacji, która za miesiąc

czerwiec spodziewana jest na poziomie 1,5-1,7% w skali roku. To oczywiście

rozsierdzi nie tylko ministra finansów i rząd ale i całą koalicję.

Oczywiście zostanie zignorowany fakt, że nawet tak "wysokie" rynkowe stopy

procentowe jeszcze ostatnio wzrosły. Na ustach wszystkich będzie wątek próby

rozszerzenia składu RPP. No, cóż to raczej nie sprawi, że ryzyko

inwestycyjne spadnie. Jedyna nadzieja w tym, że Pan Kołodko postanowi

utrzymywać linię zapoczątkowaną przez Pana Belkę. Może wtedy rada się

zlituje nad nami i obniży stopy o 50 pkt bazowych.

Tyle otoczenie, choć oczywiście można by tu pisać znacznie więcej. Choćby o

propozycji budżetu czy nastawienia koalicji do unijnych pieniędzy. To jednak

pozostawię innym. Skupmy się teraz na AT. Rynek właściwie sam wskazuje

drogę. Rysowany przez kilka dni trójkąt na wykresie intraday okazał się

formacją kontynuacji. Efektem było wybicie dołem i spadki, a efektem tychże

czarna świeca na wykresie tygodniowym FUTUREStyg.gif WIG20tyg.gif Wskaźniki

tygodniowe potwierdzają kierunek ruchu. Nie ma na razie żadnych sygnałów,

które poważnie mogłyby zagrozić trendowi w średnim terminie MACDtyg_fut.gif

RSItyg_fut.gif ROCtyg_fut.gif Jedynym rodzynkiem jest CCI. Wskaźnik ten mimo

czarnej świecy nie spadł lecz zwiększył swoją wartość CCItyg_fut.gif

Jakkolwiek w krótkim terminie być może jest to sygnał, że trend osłabł, to

jednak nie ma żadnych podstaw, by na bazie takiego zachowania mówić o jego

końcu. Jak zresztą widać na wykresie to nie dołek na wskaźniku wyznaczał

dołek na wykresie lecz pokonanie linii trendu, a do tego jeszcze sporo

brakuje.

Patrząc na wykresy dzienne wig20fut.gif wig20.gif można dojść do wniosku, że

rynek nie jest dostatecznie przekonany do spadków. Istnieje wiele

przesłanek, które wskazują na możliwość zaistnienia korekty. Mówi się jednak

o tym od dłuższego czasu, a wymiernego efektu łapania dołka trudno się

doszukać. Trend jest silny, ale nawet taki wymaga choćby krótkiego ruchu w

przeciwnym kierunku. Choćby dla samej "higieny". Odbicie powinno rozbudzić

nadzieję na większe wzrosty, a to z kolei jest świetną pożywką do dalszych

spadków. Zjazd osiągnął już wartość 250ąć. Za pewne przesłanki wskazywałem

poziomy zniesień oraz poziom dołka z grudnia. Dopuszczałem możliwość, że

korekta zacznie się na poziomie ok. 1170 pkt. Ta jednak nie wystąpiła, a

rynek wykreślił mizerny trójkąt i ponownie przystąpił do spadków. Przecież

nie chodziło mi o ten trójkąt. Miałem nadzieję, że TA korekta zaprowadzi nas

znacznie wyżej, że jej skala była godna poprzedzającym ją spadkom.

Wspomniany trójkąt tych warunków nie spełniał, wobec czego sądzę, że większy

korekcyjny wzrost jest jeszcze przed nami. Jakie są ku temu przesłanki i

jakie sygnały mogą ją zapowiadać?

Zacznijmy od tych pierwszych. Nadal poziom dołka z grudnia ubiegłego roku

nie został pokonany. Obecnie znajdujemy się na poziomie zniesienia 61,8%

(kłania się Fibonacci i jego ciąg) całego wzrostu od października ub. r. do

stycznia br. zniesienie.gif Wskaźniki liczone dla danych dziennych kreślą

dywergencje w stosunku do zachowań samych cen. Dotyczy to zarówno tych

krótkich RSIdzienny_fut.gif ROCdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif jak i

średnioterminowych MACDdzienny_fut.gif Oczywiście wszystko powyższe nie jest

jeszcze sygnałem do zajmowania takiej czy innej pozycji. Idźmy jednak dalej.

Spójrzmy na impet trendu mierzony przez wskaźnik ADX.gif Tak wysoką wartość

tego wskaźnika odnotowano kilka razy i tylko raz (hossa internetowa) nie

było to w momencie, gdy trend miał się ku końcowi. Można zatem przypuszczać,

że gdy ADX zacznie spadać (sygnalizacja słabości trendu) to wskazania

oscylatorów staną się bardziej wiarygodne. Sygnały kupna na nich będą ze

sporym prawdopodobieństwem skuteczne. Na razie, skoro ADX jeszcze się trzyma

wysokich wartości, spokojnie czekamy.

Jak widać z powyższego, trend jest mocny, co nie wyklucza wystąpienia

korekty. Nie ma sensu próbować jej łapać za wszelką cenę i na samym minimum.

Po pierwsze, nawet jeśli ma ona zaistnieć, to dołek, na którym wejdziemy w

długą pozycję nie musi się okazać właśnie TYM dołkiem. Po drugie, nawet

takie przesłanki, o jakich wspominałem nie są podstawą do zajmowania długich

pozycji. By wejść w długą należy poczekać na odpowiedni sygnał. Nie chcę być

tu źle zrozumiany. Nie chodzi mi o to by podsumować: "Może spadnie bo trend

ale może wzrośnie bo korekta". Tu podejście jest jasne. Kłócić się z trendem

nie ma sensu... do czasu, aż wystąpią sygnały jego osłabienia. Naszym

zadaniem jest określenie, które z nich będą dla nas na tyle istotne, że

podejmiemy decyzję inwestycyjną. Takich sygnałów może być kilka. O jednym

już wspomniałem, czyli spadający ADX i sygnały kupna na oscylatorach. Jest

jednak wielu graczy nie przepadających za wskaźnikami - dla nich liczy się

tylko zachowanie cen. Mam i dla tych propozycję. W tej chwili, na wykresie

intraday widoczny jest delikatnie spadkowy kanał Kontrakty.gif Można zatem

przyjąć, że wybicie z niego górą to przyzwoity sygnał rozpoczęcia TEJ (z

Poznania jestem) korekty. Co poniektórzy może będą łapać dołek już na dolnym

ograniczeniu kanału. Czemu nie. Tylko należy zdawać sobie sprawę z

podejmowanego ryzyka. Pozostańmy jednak przy wybiciu górą. Jeśli to nastąpi

to można śmiało stwierdzić, że gracze szybsi mogą otworzyć długie pozycje ze

stopem powyżej połowy wysokości kanału. Gracze średnioterminowi, którzy już

od dłuższego czasu są w posiadaniu krótkich pozycji, wspomniany moment

wybicia mogą wykorzystać do zamknięcia krótkich pozycji (niektórzy już teraz

to robią, co skutkuje spadkiem LOP, co może być kolejną przesłanką do

korekty) z myślą o ich odnowieniu wyżej, a jak zajdzie taka potrzeba, to

nawet otwarciu pozycji przeciwnych. Pomimo tych wszystkich przesłanek,

ciągle nie mogę znaleźć odpowiedzi na pytanie, jaka informacja może w

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama