Wzrost zatrudnienia będzie następował stopniowo - po kilkaset osób, w miarę powiększania portfela zamówień. - W tym tygodniu zostanie zatrudnionych 200 osób. W stoczni pracuje już 800 osób. Realizacja zamówień na siedem chemikaliowców, negocjowana obecnie z armatorami, umożliwi zatrudnienie 3,5 tys. pracowników. Przy realizacji 12 statków zatrudnienie w spółce powinno dojść do 5,5 tys. - poinformował Andrzej Stachura, prezes Stoczni Szczecińskiej Nowa, która powstała w miejsce Stoczni Szczecińskiej SA. Wznawianie produkcji statków w Szczecinie podzielono na trzy etapy. Pierwszy polega na negocjacji z armatorami warunków dokończenia budowy statków, na których banki dokonały zastawów rejestrowych. Chodzi głównie o kary za przekroczenie terminów realizacji.
W drugim etapie przewidziano stopniowe wprowadzanie do produkcji nowych statków, z kontraktów zawartych jeszcze przez Stocznię Szczecińską Porta Holding SA. Trzeci etap to zawieranie własnych kontraktów i produkowanie 10-12 statków rocznie. Do takiego stanu Stocznia Szczecińska Nowa może dojść w 2004 r. Do tego czasu powinna również uzyskać wiarygodność kredytową, która umożliwi pozyskanie kredytów bez gwarancji rządowych.
Dzisiaj będzie wodowany statek wyprodukowany dla armatora duńskiego.
- Wydarzenia w Stoczni Szczecińskiej potwierdzają tezę, że upadłość jest radykalnym, ale skutecznym narzędziem restrukturyzacji - powiedział Arkadiusz Krężel, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu. - Niezbędne przy tym okazały się gwarancje rządowe. Nie są one jednak czymś nadzwyczajnym. Statki budowane do 2003 r. w krajach Unii Europejskiej dostają dotacje w wysokości 9% do ceny. Przemysł stoczniowy w Korei jest również dotowany.
Zmiany w Stoczni Szczecińskiej to jedno z ogniw restrukturyzacji całej branży. W dalszej kolejności powinna nastąpić konsolidacja. - Będzie ona polegać na kooperacji, głównie w działaniach marketingowych i projektowych, co doprowadzi do wzmocnienia naszej pozycji przetargowej wśród armatorów - zapewnił Janusz Szlanta, prezes Stoczni Gdynia SA. - Polski przemysł stoczniowy może doskonale funkcjonować w produkcji kontenerowców i samochodowców - dodał J. Szlanta. - Nie stać nas natomiast na budowanie statków pasażerskich, gdzie występują wysokie koszty produkcji.