Reklama

Będziemy płacić większe podatki

Program Grzegorza Kołodki, mający doprowadzić do ograniczenia deficytu budżetowego, będzie się opierał na zwiększaniu dochodów budżetowych. A to oznacza, że w przyszłym roku będziemy prawdopodobnie płacić wyższe podatki.

Publikacja: 18.07.2002 08:48

Halina Wasilewska-Trenkner, wiceminister finansów, poinfo-rmowała wczoraj, że resort utrzyma zaplanowany wcześniej limit wydatków budżetowych na 2003 r. na poziomie 192,5 mld zł. - Ograniczenie deficytu nastąpi poprzez zwiększenie dochodów - powiedziała PAP H. Wasilewska--Trenkner. Dodała, że MF ocenia, jak wyglądają wpływy z akcyzy na paliwa oraz z podatku VAT.

Dzień wcześniej, prezentując swój program gospodarczy, Grzegorz Kołodko powiedział, że chce, aby deficyt budżetowy był mniejszy niż w tym roku oraz mniejszy niż w pierwotnie przyjętym przez rząd planie na 2003 r. Zgodnie z tym planem, deficyt miał wzrosnąć do 43 mld zł, z 40 mld założonych w tegorocznym budżecie.

- Zapowiedź zwiększenia dochodów nie jest dobrą informacją. Rynek oczekiwał raczej, że redukcja deficytu nastąpi przez cięcie niektórych wydatków - mówi Marek Zuber, niezależny ekonomista.

Według Krzysztofa Rybińskiego, ekonomisty BPH PBK, resort na pewno nie zdecyduje się na podwyżkę podatku dochodowego od osób prawnych (CIT). Możliwe jest natomiast zwiększenie wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych. - Nie musi to nastąpić przez podnoszenie stawek, tylko poprzez obniżenie progów. Wiadomo, że pracował nad tym poprzedni minister finansów, więc część pracy została już wykonana - twierdzi K. Rybiński.

Jego zdaniem, w perspektywie krótkookresowej, np. jednego roku, zwiększenie obciążeń z tytułu podatku PIT przysporzy budżetowi dodatkowych dochodów. Jednak w horyzoncie kilkuletnim zahamuje rozwój gospodarczy, a tym samym spowoduje spadek wpływów do budżetu. Jego zdaniem, mniej szkodliwe dla rozwoju gospodarczego są podatki pośrednie. Ich podnoszenie prowadzi jednak do narastania szarej strefy.

Reklama
Reklama

Podwyższaniu jakichkolwiek podatków zdecydowanie sprzeciwia się Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha. - Poziom fiskalizmu w Polsce jest już tak wysoki, że więcej już się ze społeczeństwa wycisnąć nie da. Podnoszenie podatków wcale nie spowoduje wzrostu dochodów budżetowych. Do tego konieczna jest reforma systemu podatkowego - mówi R. Gwiazdowski.

Pozytywną informacją jest natomiast propozycja odejścia od 20--proc. podatku od zysków kapitałowych, wprowadzonego w grudniu ub. r. przez poprzedniego ministra finansów Marka Belkę. - Rozmawiałem wczoraj z G. Kołodką i zaproponowałem mu, aby rozważył zawieszenie tego podatku. - powiedział wczoraj Marek Wagner, szef Kancelarii Premiera. Jego zdaniem, wpływy do budżetu z tego tytułu są bowiem znacznie niższe od zakładanych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama