Cena ropy naftowej wczoraj nieco spadła, wciąż jednak utrzymując się w pobliżu poziomu najwyższego od dwóch miesięcy, ale zmiany były niewielkie, gdyż napływające na rynek informacje miały charakter dwuwektorowy, a więc ich wpływ na cenę wzajemnie się wykluczał.
Za wzrostem ceny przemawiał spadek zapasów surowej ropy w Stanach Zjednoczonych, a za jej spadkiem wzrost amerykańskich zapasów oleju napędowego i opałowego.
Amerykański Instytut Ropy Naftowej w cotygodniowym raporcie o zapasach, wydobyciu i imporcie poinformował, że dostawy surowej ropy spadły o 1,2% do 312,1 mln baryłek w tygodniu zakończonym w miniony piątek. I był to najniższy poziom od sześciu miesięcy. Natomiast zapasy destylatów, a do tej kategorii zalicza się olej diesla i opałowy, wzrosły o 4,3 mln baryłek do 134 mln i były większe o 13% niż o tej samej porze ub.r.
Zdaniem analityków rynek destylatów jest teraz bardzo słaby, a jego znaczenie dla całego amerykańskiego rynku ropy naftowej, więc i wpływ na cenę tego surowca zwiększą się dopiero wraz ze zbliżaniem się zimy.
Dostawy paliwa samochodowego wzrosły o 1,3 mln baryłek do 215 mln, czyli niej niż zakładano, bo mniejszy okazał się popyt w czasie weekendu wieńczącego obchody Dnia Niepodległości.