Robert J. inwestor z Częstochowy złożył w poniedziałek doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez pracowników DM BIG-BG. Zarzuca im, że sfałszowali jego podpisy i w efekcie ukradli środki zgromadzone w obligacjach. - W marcu 2001 roku kupiłem 820 obligacji. W międzyczasie 100 sztuk przedstawiłem do wykupu. Pozostałych 720 obligacji chciałem pozbyć się 4 lipca 2002 roku. Okazało się jednak, że papierów nie ma. Nie było też śladu po gotówce - skarży się Robert J.
Ponadto twierdzi, że podobna przykrość spotkała także innych inwestorów. Jak powiedział zna takich, którym w podobnych okolicznościach zginęło 0,5, a nawet 1 mln zł. - Próbowałem wyjaśnić to samodzielnie w biurze. Nic to nie dało. Dzwoniłem do centrali w Warszawie, ale nie chcieli mnie połączyć z odpowiednią osobą - dodaje inwestor.
W końcu interweniował w KPWiG. Jak twierdzi: uzyskał zapewnienie, że jego dowody są wystarczające. Komisja nie może jednak nakazać brokerowi naprawienia szkód, zatem inwestor skierował sprawę do prokuratury. Informacji inwestora nie udało się nam potwierdzić w KPWiG.
Sprawy nie chce komentować Krzysztof Ćwikliński, dyrektor pionu sprzedaży DM BIG-BG. - To są sprawy poufne. Nie mogę mówić o nich publicznie - tłumaczy.