Subskrypcja pierwszego, specjalistycznego funduszu Skarbiec-Nieruchomości poniosła wprawdzie fiasko. Nie udało się zamknąć niewielkiej, jak na tego rodzaju działalność, oferty, tj. 30 mln zł. Nie oznacza to braku zainteresowania takimi funduszami w Polsce. Najczęściej wymieniane przyczyny niepowodzenia tamtej subskrypcji to zbyt ryzykowne plany (inwestowanie w działki, a nie w istniejące nieruchomości) oraz recesja gospodarcza i zablokowanie w końcu ub.r. środków w lokatach antypodatkowych.
- Fundusze nieruchomości, które rozpoczynają działalność, powinny skupić się na inwestycjach w nieruchomości przynoszące stały i pewny dochód - uważa Miłosz Olszewski z Katedry Inwestycji i Nieruchomości Szkoły Głównej Handlowej. - Można do nich zaliczyć istniejące już nieruchomości komercyjne, np. biura, powierzchnie handlowe lub magazynowe. Ich wynajem gwarantuje stały i regularny czynsz. Inwestowanie w działki należy odłożyć na późniejszy etap. Wprawdzie dają one wyższą stopę zwrotu, ale są jednocześnie obarczone wyższym ryzykiem i dłuższym okresem realizacji zysku. W takie inwestycje można zaangażować tylko część środków, a nie opierać na nich podstawowej strategii funduszu.
Powstawanie i funkcjonowanie specjalistycznych funduszy nieruchomości w Polsce będzie miało wiele pozytywnych efektów. Przynajmniej częściowo uwolnią one rynek nieruchomości od dominacji stóp procentowych i zależności od banków. Spowodują szeroką specjalizację inwestycyjną. Dadzą nowe możliwości zaangażowania środków funduszy emerytalnych i inwestycyjnych oraz firm ubezpieczeniowych.
- Fundusze nieruchomości mają rację bytu i mogą mieć pozytywny wpływ na ten segment rynku w Polsce, poprawią jego efektywność w dłuższym okresie - twierdzi Miłosz Olszewski. - Spowodują, że inwestycje w nieruchomości uzyskają płynność. Umożliwią dostęp praktycznie każdej grupy zainteresowanych do takiej możliwości lokowania środków, bez względu na wielkość kapitału i planowany okres inwestycji.
Specjalistyczne fundusze nieruchomości odniosły sukces wśród inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych w USA i Niemczech. Ich spektakularny wzrost nastąpił w latach 90.