Reklama

Słaby popyt obniża ceny

Publikacja: 19.07.2002 10:58

Ropa naftowa staniała wczoraj w Londynie, gdyż zmniejszył się popyt na ten surowiec w Stanach Zjednoczonych, które zużywają go najwięcej. Tamtejsze rafinerie zapewniają wystarczające dostawy, nawet przy ograniczonych mocach produkcyjnych. Departament Energii poinformował, że dostawy surowej ropy są teraz o 1,6% większe niż przed rokiem, gdyż rafinerie zmniejszyły jej przetwórstwo. Ze względu na brak popytu rafinerie pracują na obrotach o 1,8% wolniejszych niż przed rokiem i jedynie w 95% wykorzystują swoje moce.

Popyt na ropę naftową załamał się po ubiegłorocznych zamachach terrorystycznych na Nowy Jork i Waszyngton. Jeszcze w pierwszych pięciu miesiącach tego roku ruch lotniczy w Stanach Zjednoczonych był o 10% mniejszy niż w takim samym okresie przed rokiem, a w Europie o około 8%.

Wolniej niż zakładano rozwija się też światowa gospodarka, co potwierdził niedawny raport Międzynarodowej Agencji Energii, która o 40% obniżyła wcześniejszą prognozę wzrostu popytu na ropę naftową w tym roku i wyraźniejszego wzrostu jej zużycia spodziewa się dopiero w 2003 r. W tej sytuacji analitycy są na ogół zgodni, że 28 USD za baryłkę jest obecnie zbyt wysoką ceną.

I rzeczywiście od kilku dni cena ropy oddala się w dół od tego poziomu. Wczoraj w Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą na sierpień płacono 26,32 USD, a więc o 0,5% mniej niż na środowym, zamknięciu. Jeszcze bardziej, bo o 1,3% staniała wczoraj miedź na Londyńskiej Giełdzie Metali. Za tonę tego metalu płacono 1612 USD wobec 1632 USD w środę. Stosunkowo niewielkie były też obroty. Zdaniem analityków technicznych, przełamanie wsparcia na poziomie 1620 USD za tonę oznacza otwarcie drogi do dalszych spadków ceny miedzi i już w najbliższych dniach można spodziewać się 1590 USD za tonę. Dopiero wtedy może pojawić się wyraźniejszy popyt.

Złoto wczoraj rano potaniało w Londynie dość znacznie w stosunku do środowego zamknięcia. Przyczyną takiego zwrotu było ożywienie na europejskich giełdach i powolne odrabianie przez dolara strat wobec euro. A właśnie na te czynniki rynek złota jest szczególnie wrażliwy.

Reklama
Reklama

Środowe, pierwsze od tygodnia, wzrosty na amerykańskich giełdach przywróciły niektórym inwestorom wiarę w dolara, a to zmniejszyło atrakcyjność złota. Londyński indeks FT SE 100 wzrósł rano o 2,5%, a każdy powrót optymizmu na giełdy akcji powoduje, że złoto traci swoją pozycję bezpiecznej lokaty.

Po południu optymizm inwestorów przygasł, a wobec dość niewyraźnego otwarcia sesji w Nowym Jorku, fundusze znowu bardziej zainteresowały się sztabkami złota.

W rezultacie na popołudniowym zamknięciu w Londynie uncja złota kosztowała 317,65 USD, a więc o 0,85% mniej niż w środę. Rano cena spadła nawet do 316,60 USD.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama