Reklama

13 bessa od końca wojny

Ostatnie sesje na światowych rynkach akcji przebiegały pod dyktando podaży. Najbardziej ucierpieli posiadacze akcji amerykańskich i europejskich. S&P 500 zniżkował o 7,5%, a DJ Stoxx 50 o 5,6%.

Publikacja: 20.07.2002 10:21

Nieco mniejsze straty ponieśli inwestorzy z regionu Azji i Pacyfiku (Nikkei 225 -1,3%, a All Ordinaries -1,8%).

Stany Zjednoczone

Amerykańskie rynki akcji dopadła bessa. Po raz 13 od zakończenia II wojny światowej S&P 500 znalazł się w rynku niedźwiedzia. Z zestawienia Birinyi Associates wynika, że obecne spadki pod względem długości trwania należą do najkrótszych w historii (krócej bessa trwała tylko w latach 1987, 1990, 1998). Średni okres trwania bessy powojennej wynosił 348 dni, co oznaczałoby, że na koniec zniżki zapoczątkowanej w styczniu tego roku musimy jeszcze poczekać. Podobnie rzecz się ma ze średnią stratą indeksu rynku szerokiego. Przeciętnie S&P 500 tracił prawie 29% wartości. Ostatnie spadki przybliżają nas do tej wartości, ale nie została ona jeszcze osiągnięta.

Skandale księgowe zataczają coraz szersze kręgi. Jak można się było spodziewać, powiększa się grono firm użyteczności publicznej, farmaceutycznych czy telekomunikacyjnych, padających ofiarą kreatywnych menedżerów finansowych, "gotujących" księgi na potęgę. Następną ofiarą okazuje się gigant medialny AOL Time Warner. Szef pionu operacyjnego Robert Pittman podał się w czwartek do dymisji, po tym jak "Washington Post" opublikował swoje wątpliwości co do sposobu zaksięgowania przychodów reklamowych na kwotę 270 mln USD z lat 2000-2002. Amerykanie obecnie najczęściej zastanawiają się nie nad tym, kiedy zakończy się ten smutny spektakl, tylko w której następnej firmie wybuchnie afera rachunkowa.

Dna wrześniowe na większości indeksów za oceanem zostały przełamane. Wyjątkiem jest średnia przemysłowa, która wciąż opiera się minimum jesiennemu (8 236 pkt.). S&P 500 i Nasdaq Composite od początku lipca znajdują się poniżej den wrześniowych. Widać różnicę w zachowaniu się tych indeksów. Nasdaq od kilkunastu dni próbuje wykrystalizować trend, który będzie dominował w krótkim terminie. Towarzyszy temu spora zmienność. W dalszym ciągu jednak żadnej ze stron nie udaje się przejąć inicjatywy i Nasdaq Composite uporczywie tkwi w okolicach 1350-1400 pkt. O wiele gorzej rzecz się ma z S&P 500. Od przełamania wrześniowego minimum indeks ten zdecydowanie pikuje ku wsparciu z października 1997 roku na poziomie 877 pkt. Bessa na S&P jest tym bardziej widoczna, że przełamaniu uległy lokalne minima z sierpnia i października 1998 r. oraz wspomniany dołek w września ubiegłego roku.

Reklama
Reklama

Zachowanie się rynków akcji w najbliższym czasie jest sporą niewiadomą. Rynki są mocno wyprzedane, na niektórych indykatorach widać dywergencje, sugerujące rychłą korektę spadków, wskaźniki nastroju biją rekordy, ilustrując przewagę inwestorów nastawionych "niedźwiedzio". Model Fedu, bazujący na zakładanej stopie wzrostu zysków spółek i oprocentowaniu obligacji skarbowych, pokazuje 24-proc. niedowartościowanie akcji. Można byłoby te argumenty uznać za zachęcające do akumulowania akcji. Niestety, oceny rynku zmieniają się w ślad za ostatnio często napływającymi złymi wieściami. Puszka Pandory jest wciąż otwarta. Przypuszczam, że ciosem dla rynku technologicznego będą ostrzeżenia Sun Microsystems i Miscrosoftu o pogorszeniu wyników w II półroczu tego roku. Takie komunikaty oznaczają, że choć w gospodarce coraz bardziej widoczne są objawy nadchodzącego ożywienia (poza dynamicznym PKB, spadek ubiegających się o zasiłki dla bezrobotnych, wzrost przychodów firm budowlanych, informacje o odbudowywaniu zapasów przez korporacje), to z zyskami firm high-tech może być krucho. Ściślej mówiąc, inwestorzy obawiają się, że choć zyski będą prawdopodobnie rosnąć, zwłaszcza w porównaniu z niską bazą z ubiegłego roku, to wzrost ten nie będzie wyższy niż dla przeciętnej spółki.

Euroland i JaponiaPowody do zmartwień mają posiadacze akcji w Eurolandzie. DJ Stoxx 50 przełamał - podobnie jak amerykańskie indeksy - wsparcie w postaci wrześniowego dna. Indeks powoli zbliża się do dołków z 1997 i 1998 roku, które rynek kształtował w wyniku kryzysów: wschodnioazjatyckiego i rosyjskiego (2 350-2 450 pkt.). Największe spadki miały miejsce we Francji (-4,9%), która zmaga się z problemami zysków największych korporacji telekomunikacyjnych i medialnych oraz oskarżeniem byłego prezesa banku centralnego. Najsilniejszym rynkiem są Niemcy, ponieważ DAX jako jedyny z dużych indeksów europejskich znajduje się wciąż powyżej jesiennego dna.

Rynki Azji i Pacyfiku najsilniej opierają się w ostatnim czasie spadkom. Nikkei 225 porusza się w wąskiej strefie 10 000-11 000 pkt., nie mogąc wykrystalizować zdecydowanego trendu. All Oridinaries znajduje się w pół drogi od minimum z września 2001 r. Tym samym indeks ten należy do najsilniejszych, jeśli chodzi o państwa uprzemysłowione. Na ajzatyckich emerging markets trwa hossa, która jednak w ostatnim czasie nieco zatrzymała się. Australia od pewnego czasu chodzi swoimi drogami, a o tym, że rynek ten jest w cenie, najlepiej świadczy wzrost wartości lokalnego dolara w stosunku do USD w ciągu 10 miesięcy prawie o 20%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama