Reklama

O nastrojach konsumentów

Z prof. Katarzyną Duczkowską-Małysz i prof. Jerzym Małyszem z Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH rozmawia Hanna Dziarska

Publikacja: 20.07.2002 10:58

Z najnowszego raportu "Kondycja gospodarstw domowych w II kwartale 2002 r." dowiadujemy się, jakie są nastroje polskich konsumentów. Od wielu kwartałów tendencje były spadkowe, nastroje wręcz fatalne, teraz troszkę powiało optymizmem. Jak konsumenci oceniają bieżącą sytuację i jak oceniają najbliższą przyszłość?

Prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz - (...) Rzeczywiście, w tej chwili, po kilkunastu kwartałach, mamy wahnięcie znowu do góry i chcemy mieć nadzieję, że zaczyna się trwała tendencja, natomiast trudno to powiedzieć na pewno, bo jeszcze dwa kwartały temu nie było tego widać. Jest to minimalna poprawa i zapowiada się optymistycznie. Konsumenci przewidują, że w następnym roku ich dochody wzrosną. W dalszym ciągu boją się bezrobocia, ale mniej niż w ubiegłym roku obawiają się inflacji. (...)

Czy nasza obecna sytuacja gospodarcza jest podstawą do zmiany ocen, czy konsumenci są już w stanie odczuć i przełożyć na poprawę nastrojów to, że spada inflacja, że są już pewne oznaki ożywienia w gospodarce?

Prof. Jerzy Małysz - I jeszcze można dodać, że rząd przestał malować sytuację w tak czarnych kolorach, jak tylko można, bo to też ma swój wpływ, oczywiście negatywny, na nastroje konsumentów. Na ich poprawę wpłynęły raczej czynniki psychologiczne niż wyniki gospodarki, ale te nastroje są nadal na bardzo niskim poziomie. (...)

Czy można sądzić, że to jest początek jakiejś ogólnej tendencji, że ta krzywa zacznie piąć się w górę?

Reklama
Reklama

J.M. - Jeśli patrzy się na historyczne kształtowanie tego barometru, to raczej jest to mało prawdopodobne, bo obecna po-

prawa utrzymuje się w granicach kilku popraw, jakie miały miejsce od połowy 1997 roku. (...)

Na razie można powiedzieć, że przypływ optymizmu z ostatniego badania może być bardziej tłumaczony psychologią niż rzeczywistymi wynikami gospodarczymi i trzeba pamiętać na jakim poziomie jest ten optymizm - minus 42 to jest głęboka depresja.

K.D.-M. - (...) krótko mówiąc zawsze jest mniej zadowolonych konsumentów, a więcej niezadowolonych. Trzeba tu pamiętać o dwóch zjawiskach - po pierwsze dochody Polaków są wielokrotnie niższe niż dochody obywateli UE - średnio 4-5 razy, więc stopień zaspokojenia potrzeb (...) jest w polskich rodzinach znacznie mniejszy. Natomiast apetyty na to, żeby dość szybko osiągnąć poziom co najmniej europejski są ogromne (...). Jeśli oglądamy roczniki statystyczne, musimy zauważyć, że przeciętnie życie w Polsce poprawia się, że poprawiają się warunki mieszkaniowe, model konsumpcji, są coraz wyższe dochody. Natomiast subiektywne odczucia, opinie konsumentów odbiegają od tego, bo w stosunku do oczekiwań nie poprawia się wystarczająco. Więc jeżeli mówimy o złych nastrojach konsumenckich, to wcale nie znaczy, że realnie społeczeństwo ubożeje, że w Polsce jest coraz gorzej. To znaczy, że ludzie odczuwają, że nie jest tak dobrze, jak chcieliby, żeby było. Tak trzeba to interpretować.

Dlaczego badanie tych nastrojów jest takie ważne?

K.D.-M. - Dlatego, że konsumenci są także producentami, także przedsiębiorcami. Oni albo sami tworzą miejsca pracy, albo są zatrudniani gdzie indziej. Jeżeli konsumenci optymistycznie podchodzą do przyszłości, to mają inny zapał do życia, do pracy zawodowej, do własnych planów dotyczących rodziny. Jeżeli natomiast społeczeństwo wpada w depresję, z różnych przyczyn, to nie może pozytywnie przełożyć się na gospodarkę, bo żeby gospodarka rozwijała się, oprócz wszystkich obiektywnych rzeczy, jakie się w niej dokonują, musi być wiara w to, że my rzeczywiście możemy przenieść góry. Może nasze badanie jest właśnie symptomem, który pokazuje, że ludzie zaczynają tę wiarę odzyskiwać. Było bardzo dobrze. (...)Jak wierzę, że mi się uda, to musi się udać. Mówimy: "winien rząd" - owszem, istotna część w gospodarce zależy od rządu, ale przecież nie wszystko, a gdzie społeczności lokalne, a gdzie samorządy, a gdzie organizacje pozarządowe i każdy z nas, który ma jakąś tam swoją cząstkę w rozwoju. Każdy musi być aktywny po to, żeby w swoim zakładzie pracy, na szczeblu lokalnym, regionalnym można było odnieść korzyści. Jeżeli ktoś przychodzi do pracy i nie utożsamia się z tym, co robi jego firma, a odwala swoje godziny i bierze pieniądze, to nic pozytywnego z tego nie wyniknie, jeśli wszyscy w firmie tak się zachowują.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama