Przed Johnem Sidgmorem, który będzie musiał ratować koncern przed całkowitym upadkiem, stoi szereg bardzo poważnych wyzwań. Próby reorganizacji spółki spotkają się z pewnością ze sprzeciwem ze strony wierzycieli. Tymczasem będzie on musiał przede wszystkim zatrzymać klientów koncernu, sprzedać część aktywów, a w tym samym czasie bronić się zaciekle przed zarzutami o udział w bankructwie firmy przedstawianymi przez Kongres czy przez władze nadzorujące amerykański rynek finansowy. - Zarząd WorldComu o swojej niezależności może już zapomnieć. Będzie musiał ulec wielu naciskom. - powiedział Bloombergowi Jeff Sanders, adwokat z firmy Arent Fox Kintner & Kahn.

John Sidgmore jest dyrektorem generalnym WorldComu od kwietnia br. Z firmą związany jest od końca 1996 r., kiedy objął stanowisko jednego z wiceprezesów i jednocześnie dyrektora ds. operacyjnych. Karierę zawodową rozpoczął w 1975 r. w General Electric. Jest absolwentem wydziału ekonomicznego uniwersytetu stanowego w Nowym Jorku. Ma 51 lat.