Reklama

Zmienność decyzji

Publikacja: 23.07.2002 11:14

Na nieszczęście dla rządzących pamięć elektoratu jest selektywna. O ile elektorat potrafi zapomnieć o rocznicy ślubu czy urodzinach żony, to zwykle o obietnicach przedwyborczych pamięta długo. Nie dalej jak rok temu liderzy Sojuszu jeździli po kraju i przekonywali lud do swoich racji. Naród zmęczony niekompetencją ekipy "z zaciągu Mariana Krzaklewskiego" dał się przekonać, że SLD ma sztab Heraklesów, gotowych natychmiast przystąpić do oczyszczania zapuszczonej przez cztery lata stajni nad Wisłą.

Już pierwszy tydzień po wyborach pokazał, że Leszek Miller w roli head huntera wypada słabo. Sporo dni zajęło mu skompletowanie gabinetu. W gronie 15 ministrów znalazł się m.in. Marek Belka, który miesiąc wcześniej twierdził, że w resorcie finansów może zasiąść tylko osoba o skłonnościach samobójczych, sadomasochista. No cóż, każdy może zmienić zdanie. Tylko że zmienność decyzji okazuje się podstawą działań rządu i koalicji.

Zaczęło się od dylematów minister edukacji: nowa czy stara matura? Najpierw mówiła, że stara, ale po jakimś czasie osiągnęła (sama z sobą) kompromis: najlepiej stara albo nowa.

Przywódcy koalicji zmienili stanowisko z "oswajać" Leppera na marginalizować Leppera. W efekcie Samoobrona wyrosła na drugą siłę w kraju.

Supersędzia, (słaba) minister sprawiedliwości nie mogła się zdecydować, czy prokurator Kaucz był dyspozycyjny, czy nie. Dziś Barbary Piwnik nie ma w rządzie. Podobnie jak Andrzeja Celińskiego, który wahał się, czy kultura jest dla ministerstwa czy ministerstwo dla kultury.

Reklama
Reklama

Minister zdrowia Mariusz Łapiński nie mógł się zdecydować, ile mają kosztować leki. Chciał taniej, wyszło drożej. Zdesperowani emeryci przypuścili szturm na apteki, porobili zapasy, a minister wyszedł z pomysłem tabletek za złotówkę. Plują sobie pewnie w brodę ci, którzy np. za 3,50 nakupili aspiryny dla trzech pokoleń w przód. Żal może być przedwczesny, bo zawsze minister albo rząd może zmienić zdanie. Tak jak w przypadku podatku Belki. 20-procentowy haracz od lokat bankowych miał być jedną z desek ratunkowych finansów publicznych. Teraz: Belka z rządu, podatnikom lżej. Szef Kancelarii Premiera Marek Wagner sugeruje zawieszenie podatku. I na co wielomiesięczne wysiłki tęgich głów nad programami antypodatkowymi?

Premier podobno tęgo teraz myśli, o którym z ministrów (do niedawna świetnych fachowców) powinien zmienić zdanie i wręczyć dymisję.

Ktoś powie na obronę, że tylko krowa nie zmienia poglądów. A ja odpowiem przysłowiem innym: "Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama