Wczorajsza sesja miała bardzo interesujący przebieg. Po wysokim otwarciu, które najwyraźniej wykorzystane zostało przez posiadaczy akcji do zamykania pozycji, indeks dosyć gwałtownie zniżkował i dokładnie w południe osiągnął nowe tegoroczne minimum na wysokości 1075 pkt. Od tego momentu determinacja sprzedających wyraźnie osłabła i wykres kursu bez większych problemów przedostał się ponad poziom poniedziałkowego zamknięcia. Pod koniec sesji można było zaobserwować wzmożoną aktywność strony popytowej i dzięki dobremu zachowaniu największych spółek możliwe było osiągnięcie relatywnie wysokiego poziomu zamknięcia.
Z technicznego punktu widzenia wykres indeksu prezentuje się nadal niezbyt korzystnie. Wprawdzie po ostatnich trzech czarnych świecach i dwóch oknach bessy na wczorajszej sesji powstała formacja młota, jednakże trudno na tej podstawie mówić o początku korekty. Wydaje się, że przed testowaniem wsparcia na wysokości 1055 pkt. - lokalny dołek z sierpnia ub.r. - na silniejsze wzrosty raczej nie ma co liczyć. Najbliższy opór można zlokalizować na wysokości 1116 pkt., gdzie utworzone zostało ostatnie okno bessy. Kolejną barierę na poziomie około 1150 pkt. stanowi wcześniejsza luka bessy oraz krótkoterminowa linia trendu spadkowego. W przypadku wyraźnej poprawy notowań na giełdach zagranicznych wysokość 1150 pkt. będzie stanowiła pierwszą poważną barierę podażową. O silniejszej korekcie wzrostowej będzie można mówić dopiero po przedostaniu się kursu ponad ten poziom.
Większość wskaźników technicznych informuje o bardzo wysokim poziomie wyprzedania rynku - obecnie jest to jedyny argument przemawiający za korektą. Warto jednak zwrócić uwagę na MACD, który ponownie zniżkuje i oddala się od swej linii sygnalnej. RSI od ponad miesiąca przyjmuje bardzo niskie wartości, a generowane przez wskaźnik sygnały kupna okazywały się fałszywe. Ponadto powstałe na wskaźniku pozytywne dywergencje również zostały zanegowane.
Wystąpienie korekty wcale nie jest takie oczywiste, jak wynikałoby to z przebiegu wczorajszej sesji.