- Na rynku po raz pierwszy od 2 lat obserwujemy symptomy ożywienia. To pozwala nam optymistycznie patrzeć w przyszłość - powiedział Piotr Kaczmarek, prezes EFL. Jego zdaniem, powodem poprawy koniunktury jest m.in. nowy podział rynku, po tym jak w 2000 i 2001 roku przez branżę przetoczyła się fala bankructw firm, w większości nie związanych z bankami. Ich liczba zmniejszyła się z ponad 300 do około 50-60. Choć w spadku po upadających przedsiębiorstwach pozostało rozczarowanie klientów, to jednak zmniejszenie się liczby firm korzystnie wpłynęło na spółki, które zdołały przetrwać.
Według Mieczysława Groszka, prezesa BRE Leasing, obecnie banki w reakcji na bankructwa wielu przedsiębiorstw zaostrzyły politykę kredytową. Klienci w związku z tym częściej biorą pod uwagę leasing.
Zdaniem przedstawicieli firm z sektora, w przyszłości najdynamiczniej będzie rozwijał się w Polsce leasing nieruchomości i samochodów. Najwolniej - segment maszyn i urządzeń z powodu dużego ryzyka związanego z tą działalnością. Firmy leasingowe mają bowiem kłopot ze zbyciem tych przedmiotów w przypadku, gdy klient nie jest w stanie regulować opłat.
Nadal zagrożeniem dla funkcjonowania spółek są nowe przepisy. - Proponowana przez rząd zmiana ordynacji podatkowej stanowi zagrożenie dla branży leasingowej. Stawia pod znakiem zapytania ekonomiczny sens zawierania umów leasingu - uważa Krzysztof Bielecki, szef Konferencji Przedsiębiorstw Leasingowych. Jeden z artykułów nowej ustawy wprowadza bowiem odpowiedzialność właściciela rzeczy, czyli m.in. firmy leasingowej, za zobowiązania podatkowe jej użytkownika. Zdaniem K. Bieleckiego, oznacza to dyskryminację gospodarczą przedsiębiorstw prowadzących taką działalność. W myśl przepisów nowej ustawy firmy leasingowe, bez własnej winy i racjonalnych przyczyn, byłyby narażone nie tylko na pozbawienie korzyści finansowych wynikających z przekazania kontrahentowi przedmiotu w użytkowanie, ale także na jego całkowitą utratę.
Jeśli przepisy proponowane przez rząd weszłyby w życie, to firmy leasingowe mogłyby przestać oferować swoje produkty mniejszym firmom, bo znacznie trudniej jest ocenić ich wiarygodność finansową niż dużych spółek.