Szanowni Deweloperzy! Zrozumiała jest Wasza trudna sytuacja na rynku, gdzie podaż mieszkań przewyższa popyt. Zrozumiałe jest również, że szukacie różnych sposobów marketingowych, które przyciągną klientów. Trzeba jednak zachować umiar i trafnie ocenić skutki swoich działań. Jako klient będę dokładnie patrzeć Wam na ręce i szczegółowo weryfikować Wasze poczynania. Miejcie na uwadze, że mieszkanie stało się towarem rynkowym. Istnieje coraz większa grupa ludzi, którzy kupują kolejne mieszkania i traktują je jako inwestycję, a nie zaspokojenie swoich potrzeb mieszkaniowych. Są więc coraz lepiej zorientowani w przepisach i ocenie stanu technicznego mieszkań. Coraz trudniej sprzedać im bubel, zarówno prawny jak i techniczny.

Nie uważam oczywiście, że wszystkie firmy deweloperskie działają niewłaściwie. Dotarłam do umowy przedwstępnej, w której deweloper jasno określa, że powierzchnia lokalu (na podstawie dokumentacji projektowej) jest orientacyjna. Zapewnia on również, że w umowie ostatecznej sprzeda klientowi tyle metrów mieszkania, ile faktycznie wybudował. Informuje ponadto, w jaki sposób będzie mierzone mieszkanie. Klient ma pełną informację i świadomość możliwych zmian. Jeżeli ma odkryte karty, łatwiej przyjmuje fakt, że całkowity koszt inwestycji nie będzie zmieniony. A więc cena 1 mkw jego mieszkania może ostatecznie być nieco wyższa lub niższa od pierwotnie zakładanej.