Żarty się skończyły. Silne spadki na największych światowych rynkach akcji odbierają ochotę do inwestowania wbrew trendowi. A ten w ostatnim tygodniu znacznie przyspieszył. W ciągu tygodnia najważniejsze indeksy straciły nierzadko po 10%. Liderem tej przeceny był niemiecki DAX (-11,6%) i amerykańskie: S&P 500 i Nasdaq Composite (zniżkowały one odpowiednio o 11,4% i 10,6%).

Rynek zaczyna być jeszcze bardziej zmienny niż do tej pory. Nasdaq Composite po pierwszym kwadransie środowych notowań tracił już 2,7% w stosunku do wtorkowego zamknięcia. Wystarczyły jednak cztery następne kwadranse, aby indeks zyskał przeszło 3% od dna z początku sesji. To wyraźne objawy, że zachowania inwestorów są bardzo niespokojne.

Mieliśmy również dalszy ciąg scenariusza pod tytułem "aresztowania i skandale korporacyjne". Tym razem na cenzurowanym znaleźli się prezes Adelphii Communications i jego dwaj synowie, których FBI aresztowało pod zarzutem nielegalnego obrotu papierami wartościowymi i wyłudzeń kredytów bankowych.

Po bardzo nieudanym początku tygodnia, dość spokojnie przebiegały notowania na NYSE. Średnia przemysłowa zyskiwała dzięki dobrym wiadomościom płynącym z 3 spółek. 3M ogłosiło lepsze, niż oczekiwane, wyniki finansowe za II kwartał tego roku, a ponadto dało dobrą prognozę na resztę roku. Merck ogłosił buy back za imponującą kwotę 10 mld USD (1/9 kapitalizacji rynkowej) i podwyższenie dywidendy. Gigantowi petrochemicznemu Exxon Mobil sprzyjało z kolei podwyższenie rekomendacji przez analityków Bank of America z "kupuj" (buy) do "zdecydowanie kupuj" (strong buy).

Niestety, spadki dominują i płonne, na razie, okazują się nadzieje na większe odreagowanie (w szczególności na Nasdaqu). DJIA broni wsparcia na wysokości 7500 pkt., a Nasdaq nieuchronnie zbliża się do poziomu 1200 pkt. Ostatnie sesje nie przyniosły korekty tego stanu. Gorzej wygląda sytuacja na S&P500, który przełamał wsparcie na poziomie 875 pkt. Poziomem docelowym dla tego indeksu jest 735 pkt. Dynamika spadków jest duża. Często na tak rozhuśtanych rynkach dochodzi do równie gwałtowanej korekty. Prawdopodobnie jesteśmy blisko dna przed krótkoterminowymi wzrostami. Wskaźniki nastroju są już niżej niż we wrześniu 2001 r.