Strata netto Alcatela wyniosła w II kwartale br. 1,44 mld euro (1,2 euro na walor), wobec 3,12 mld euro (2,74 euro) rok wcześniej - poinformował na konferencji prasowej Jean-Pascal Beaufret, dyrektor finansowy francuskiej spółki. Wyniki nie mogły być lepsze, zważywszy na fakt, że Alcatel boryka się z gwałtownym spadkiem popytu na jego produkty ze strony koncernów telekomunikacyjnych przeżywających poważne kłopoty finansowe. Nieco lepiej wyglądają rezultaty na poziomie operacyjnym. Alcatel zanotował stratę w wysokości 177 mln euro, wobec 177 mln euro zysku rok wcześniej.
Zarząd próbuje przeciwdziałać dekoniukturze. Już wcześniej ogłosił plany zwolnienia ok. 43 tys. pracowników (prawie dwie piąte wszystkich zatrudnionych), a wczoraj padło stwierdzenie, że kolejne cięcia są bardzo prawdopodobne. - Bardzo możliwe, że koniunktura w naszej branży będzie się jeszcze pogarszać. Zmuszeni jesteśmy do dalszej redukcji kosztów, by przystosować się do warunków, w jakich przychodzi nam działać - zapowiedział Jean-Pascal Beaufret.
Zdaniem dyrektora finansowego, planowane cięcia w wydatkach spowodują, że sprzedaż koncernu spadnie w ostatnim kwartale br. poniżej 4,5 mld euro, a w kwartale kończącym 2003 r. będzie niższa od 3,5 mld euro. W II kwartale br. obniżyła się ona o jedną trzecią w stosunku do analogicznego okresu 2001 r. i wyniosła 4,24 mld euro.
Wśród nielicznych plusów zawartych we wczorajszym komunikacie Alcatela, znajduje się informacja, iż spółka zdołała zmniejszyć zadłużenie o 1,3 mld euro. Wysoki poziom długów spowodował, że w czerwcu agencje Moody`s i Standard & Poor`s obniżyły rating obligacji firmy do poziomu śmieciowego.
Mimo że wyniki francuskiego koncernu nie mogą napawać optymizmem, wczoraj jego notowania poszły w górę prawie o 10%. Był to jednak efekt ogólnego silnego popytu na walory w Europie, po środowym rekordowym wzroście Dow Jonesa. Od początku roku wartość rynkowa Alcatela spadła prawie o 70%.