Nie zmienia on jednak zasadniczo krótkoterminowej sytuacji na rynku i w dalszym ciągu brak jest sygnałów sugerujących wystąpienie w najbliższym czasie trwalszego zwrotu na rynku.
Nasz rynek w dalszym ciągu sprawia przygnębiające wrażenie, a słabość popytu jest wręcz porażająca. W rezultacie dominacja podaży stała się w ostatnim czasie "normalnym" stanem, a potencjalne odreagowanie pozostaje w sferze życzeniowej. Nawet jeśli byki starają się zahamować przecenę, to ich zapał kończy się już w okolicach pierwszych z obszarów oporu, tak jak to miało miejsce w ostatni wtorek z luką bessy w przedziale 1100-1116 pkt.
Kolejną szansę wykazania się, nieco większą niż obecna aktywnością, strona popytowa będzie mieć zapewne już w najbliższych dniach. Indeks WIG20 nieuchronnie zbliża się bowiem w okolice psychologicznego poziomu 1000 pkt. i jest dość prawdopodobne, że wkrótce czeka nas jego test. Granicę tę należałoby rozpatrywać łącznie z minimami z września ub.r. na wysokości ok. 980 pkt. oraz oknem hossy z 9 października 2001r. w przedziale ok. 1003-1009 pkt. W ten sposób otrzymujemy więc kluczowy w obecnej sytuacji obszar wsparcia w obrębie ok. 1003-1009 pkt., w okolicach którego rozegra się walka o kierunek tendencji w krótkim i średnim okresie. Na razie trudno jeszcze mówić o zdecydowanym ataku na tę barierę, ale - jak pokazała piątkowa sesja - rynek zdaje się przygotowywać do obrony. Biała świeca z dolnym cieniem sugeruje, że najbardziej aktywne byki starają się wyprzedzić ewentualne odbicie w tym rejonie. Biorąc pod uwagę takie elementy, jak istotne znaczenie powyższego ograniczenia oraz duże wyprzedanie rynku, niewykluczone iż podejście takie okaże się w najbliższym czasie właściwe. Jednocześnie nie można jednak zapominać, że w dalszym ciągu mamy na rynku obowiązujący i potwierdzony przez większość przesłanek trend spadkowy i trudno będzie raczej przełamać na dłużej silną presję podaży. Wystarczy bowiem rzut oka na jakościową przewagę czarnych świec zarówno w ujęciu dziennym, jak i tygodniowym oraz liczne ostatnio luki bessy, by przekonać się, jak duża jest to determinacja.
Nadal trudno o euforię
Biorąc pod uwagę powyższą sytuację, pomimo sporego prawdopodobieństwa skutecznej obrony powyższego obszaru wsparcia i zainicjowania w tym rejonie zwyżkowego odbicia, na razie nie ma wiarygodnych powodów sugerujących, by traktować je inaczej niż jako ruch korekcyjny. Pierwszym testem rzeczywistej siły popytu będzie wspomniana luka bessy z ubiegłego piątku w strefie ok. 1100-1116 pkt., gdyż - jak można przypuszczać - tę barierę byki będą w stanie zaatakować.