Ostatni dzień tygodnia na rynku walutowym został ponownie zdominowany przez polityków. Na otwarciu dolar kosztował 4,085 zł, przy kursie euro/USD na poziomie parytetu (4,8% odchylenia od starego koszyka). Informacja, że premier Leszek Miller w radiowym wywiadzie potwierdził dalsze zainteresowanie rządu usztywnieniem kursu złotego do euro, wywołała błyskawiczną reakcję inwestorów. Podczas wyprzedaży polskiej waluty kurs dolara doszedł do 4,12 zł (4,0% odchylenia od koszyka walut). Słabnący popyt na waluty przy tym poziomie spowodował bardzo szybką realizację zysków. Późniejsza wypowiedź ministra Kołodki, że złoty jest wciąż przewartościowany, miała już znacznie mniejszy wpływ na rynek. Na zamknięciu dolar kosztował 4,10, a euro 4,07, co oznacza, że bilans dnia wyszedł na zero (koszyk 4,8%).

Zachowanie rynku pokazuje, że złoty znalazł już swój poziom konsolidacji. Wcześniejsze zapowiedzi dewaluacji wypłoszyły z Polski sporą grupę inwestorów. Obecnie gracze podchodzą do tego rodzaju zapowiedzi z większą rezerwą. Cieszyć może również błyskawiczna realizacja zysków na poziomie 4,0% - wydaje się, że przy braku niekorzystnych wydarzeń może on pozostać nieprzekraczalny. Generalnie, ze wzgledu na różnicę oprocentowań, im mniej się dzieje wokół rynku i gospodarki, tym silniejszy powinien być złoty.

Na kurs złotego w średnim okresie może mieć również wpływ decyzja Czeskiego Banku Centralnego o obniżce stóp procentowych do 3% (spodziewam się, że banki mogą rekomendować otwieranie długiej pozycji w złotych i krótkiej w koronach czeskich). W tej sytuacji kolejnym celem dla kursu powinien być poziom 6% wobec koszyka.

Na świecie dolar ponownie zepchnął euro poniżej parytetu. Pierwszy impuls do umocnienia dolara dali amerykańscy inwestorzy, którzy zamykając pozycje w japońskich akcjach sprzedawali jeny, a kupowali swoją walutę. Później lepsze od oczekiwanych dane o wyniku ankiet wśród amerykańskich konsumentów zwiększyły szanse na pozytywny rozwój wypadków na giełdzie w USA. Jednkak, po okresie silnego wzrostu notowań dolara, w dalszym ciągu spodziewam się walki wokół parytetu na kursie euro/USD.