- Karierę zawodową zacząłem jeszcze przed Wielkim Krachem w 1929 r., przeżyłem wiele na rynku, i mogę stanowczo stwierdzić, że 50-proc. spadek indeksu S&P 500 w ciągu dwóch lat nie musi oznaczać wcale początku głębokiej, wieloletniej bessy - twierdzi R. Neuberger. Bardziej sceptycznie nastawieni są do rynku jego "młodsi" koledzy - 79-letni Laurence Tisch i 60-letni Nelson Peltz.
Royowi Neubergerowi można śmiało przyznać tytuł seniora amerykańskiego rynku kapitałowego. Pracę w branży rozpoczął na stanowisku maklera pół roku przed wybuchem Wielkiego Kryzysu. Jednymi z jego pierwszych klientów byli legendarni finansiści z Wall Street - Joseph Kennedy czy Bernard Baruch. Sam założył w 1939 r. firmę zarządzającą Neuberger Berman Inc. Choć obecnie nie zarządza już aktywami innych osób i ponad 20 lat temu stracił prawo jazdy, to wciąż codziennie pojawia się w biurze, by zarządzać swoim portfelem, w którym zawsze znajdują się akcje ok. 20 spółek. Doświadczenia Neubergerowi z pewnością nie brakuje. Przeżył w swojej karierze zawodowej Wielki Krach, recesje, boomy giełdowe, wszystkie kryzysy naftowe. Obecny był przy spektakularnych bankructwach, największych fuzjach i przejęciach.
Zdaniem Neubergera, gnębiąca inwestorów już od ponad dwóch lat bessa na rynkach nie będzie trwać długo. - Traktowałbym obecne spadki, jako krótkotrwałą korektę trendu wzrostowego, który zapoczątkowały w drugiej połowie lat 90. spółki high-tech. Podobnie było np. w latach 1973-1974, kiedy to wygasła euforia po sukcesie ówczesnych najnowocześniejszych spółek, takich jak Polaroid czy Xerox. Potem znów zaczęły rządzić byki - argumentuje R. Neuberger, który zamierza umieścić w swoim portfelu akcje firm naftowych (np. ChevronTexaco czy ExxonMobil).
Nie każdy weteran amerykańskiego rynku kapitałowego jest jednak tak optymistycznie nastawiony. 79-letni Laurence Tisch, wiceprezes firmy inwestycyjnej Loews Corp., twierdzi, że teraz przyjąłby postawę wyczekującą. Z kolei 60-letni Nelson Peltz, działający na rynku od 1963 r., obawia się głębszych spadków. - Większość spółek wciąż jest przewartościowana. Korekta prawdopodobnie potrwa dłużej - twierdzi.