Cztery miesiące temu amerykańska komisja papierów wartościowych SEC rozpoczęła w tej sprawie dochodzenie. Obejmuje ono transakcje dotyczące udostępnienia przez Qwest swojej sieci światłowodowej innym operatorom, a także analogiczne zakupy od tych samych spółek. Inwestorzy przypuszczają, że tego rodzaju wymiana służyła zawyżaniu wpływów ze sprzedaży w okresie, gdy były one mniejsze, niż przewidywano. Qwestowi mogło zależeć na wprowadzeniu w błąd akcjonariuszy, aby w ten sposób zmniejszyć kontrast między złymi wynikami finansowymi a olbrzymimi nakładami na rozbudowę sieci światłowodowej, zresztą za pożyczone przez firmę pieniądze. Jej zadłużenie wynosi obecnie 26,6 mld USD.
Niektórzy analitycy zaczęli sugerować, że Qwest może być bliski bankructwa, podobnie jak stało się to z WorldCom czy Global Crossing, wobec których prowadzone jest również dochodzenie dotyczące fałszowania rachunkowości. Dyrektor generalny Richard Notebeart zaprzeczył jednak tym pogłoskom.
Nie zmienia to faktu, że Qwest znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, czego najlepszym dowodem jest wycofanie wcześniejszych prognoz dotyczących tegorocznych wpływów ze sprzedaży w związku z malejącym popytem i coraz ostrzejszą konkurencją. W kwietniu obniżono je już do 18-18,4 mld USD. W roku ubiegłym wyniosły one 19,7 mld USD, a spółka poniosła stratę netto sięgającą 4 mld USD.
Qwest prowadzi obecnie rozmowy z bankami na temat złagodzenia warunków spłaty kredytów w łącznej wysokości 3,4 mld USD. Ponadto, aby zmniejszyć zadłużenie, firma sprzedaje część aktywów, związanych m.in. z wydawaniem książek telefonicznych. Akcje Qwest staniały już w bieżącym roku o 89%.