Prognozy przedstawione przez dziewięć ankietowanych przez PARKIET biur maklerskich wskazują, że przedłużający się okres spowolnienia wzrostu gospodarczego coraz bardziej negatywnie wpływa na finansowe osiągnięcia giełdowych spółek. - Nie spodziewam się dobrych wyników. Najlepszym przykładem jest Pekao, który udowodnił, że właściwie już wszystkie spółki partycypują w złej sytuacji makroekonomicznej kraju. Dotychczas panowało przekonanie, że banki dobrze pilnują kredytów. Było to jednak złudzenie. Nie widzę żadnej branży, która mogłaby pozytywnie zaskoczyć - stwierdził Adam Ruciński, zarządzający PZU TFI.
W II kwartale br. banki w większości osiągną niższe zyski niż przed rokiem. Upadłość Stoczni Szczecińskiej, której udzieliły 1,4 mld zł kredytów oraz utrzymująca się słaba koniunktura gospodarcza sprawiły, że na koniec czerwca musiały tworzyć wysokie rezerwy. Prawdopodobnie te przyczyny w głównej mierze zaważyły na wynikach Pekao i BPH PBK.
W opinii DM BIG-BG, jedynym bankiem, który nie rozczaruje, będzie BZ WBK. Analitycy BDM PKO BP zwracają uwagę na dynamicznie rosnące przychody pozaodsetkowe spółki, niższe niż w ub.r. koszty oraz brak sygnałów o znaczącym obniżeniu jakości portfela kredytowego.
Największą niewiadomą dla rynku będzie rezultat BRE, który z powodu nieudanych inwestycji na giełdzie może ponieść stratę w II kwartale. Rozbieżności dotyczące jego wyniku finansowego są bardzo duże - od 12 mln zł zysku netto, do 117 mln zł straty (szacunek ING Securities).
Analitycy mieli w niektórych przypadkach trudności z oszacowaniem wpływu wahań na rynku walutowym na wyniki firm. Największe rozbieżności widoczne są w przypadku TP SA. Podczas gdy w optymistycznej wersji spodziewano się nawet 202 mln zł skonsolidowanego zysku, były i takie biura, które szacowały, że operator odnotuje 15 mln straty netto.