We wtorek złoty otworzył się na poziomie 4,6% po mocnej stronie parytetu, na 4,1420 wobec dolara i 4,0575 wobec euro. W ciągu dnia osłabił się do 3,8%, a głównymi sprzedającymi byli inwestorzy zagraniczni. Z powodu umocnienia euro wobec dolara kurs waluty amerykańskiej wobec złotego był na zamknięciu jedynie nieznacznie wyższy od otwarcia (4,1550), podczas gdy kurs euro wzrósł do 4,1105 zł. Obroty na rynku były niewielkie, co jest głównie związane z okresem wakacyjnym.

Wydaje mi się, że sytuacja na rynkach globalnych i nastroje inwestorów międzynarodowych mogą mieć największy wpływ na nasz rynek walutowy w najbliższym czasie. Obawy o sytuację finansową Brazylii oraz krach na światowych rynkach akcji wpływają na wzrost awersji do ryzyka i redukcję ekspozycji na rynkach wschodzących. Skłonność do ryzyka wśród dużych graczy zagranicznych jest obecnie najniższa od września 2001 r., kiedy kryzys argentyński, a następnie ataki terrorystyczne w USA spowodowały odpływ inwestorów z rynków rozwijających się. Dlatego uważam, że istnieje niebezpieczeństwo dalszego osłabienia złotego w najbliższym czasie.

Po ostatnich gwałtownych spadkach euro odbiło do 0,9870 wobec dolara, do czego przyczyniły się gorsze od oczekiwanych dane o nastrojach konsumentów za oceanem. Wskaźnik Conference Board spadł w lipcu do 97,1 pkt. (z 106,3 pkt. w czerwcu), wobec oczekiwań rynku na poziomie ok. 102,8 pkt.

Stabilizacja na rynkach akcji w USA wspiera dolara, jednak nie likwiduje głównego źródła jego słabości. Krótkoterminowo rynek jest bardzo wyprzedany w dolarze, co ogranicza jego dalsze spadki. Jednak w dłuższej perspektywie, olbrzymi deficyt na rachunku obrotów bieżących gospodarki amerykańskiej, który nie jest obecnie finansowany przez napływ kapitału zagranicznego, powinien wpływać na dalsze osłabienie dolara.