Licząc od szczytu hossy, uformowanego w marcu 2000 roku, do lokalnego dołka sprzed kilku sesji Nasdaq Composite stracił aż 75%. Taka przecena oznacza największą bessę w ponad 31-letniej historii obliczania tego wskaźnika. Mimo to, na wykresie cały czas brak jest poważniejszych sygnałów zapowiadających zwrot na rynku technologicznym. Jedynym obecnie argumentem, przemawiającym na korzyść byków w długim terminie jest fakt, że w okolicy 1220 pkt. przebiega obecnie główna linia trendu wzrostowego, trwającego od 1974 roku. Zgodnie z zasadami analizy technicznej, większą szansę należałoby dać obronie tego wsparcia, jednak biorąc pod uwagę siłę ostatniej fali spadkowej, z decyzjami o kupnie należy się jeszcze wstrzymać. Na ostateczny wynik tego testu przyjdzie nam najprawdopodobniej poczekać jeszcze kilka tygodni. Natomiast w krótkim terminie indeks dotarł do oporu wyznaczanego przez przyśpieszoną linię trendu spadkowego 1335 pkt. W strefie 25 pkt. powyżej tego poziomu znajdują się kolejne bariery podażowe, które tworzą lokalne dołki z pierwszej połowy czerwca. Dopiero więc wyraźne przełamanie 1360 pkt. da podstawy do trwalszego optymizmu. Wtedy Nasdaq Composite powinien rosnąć do oporu na 1423 pkt. (wrześniowy dołek).
Miejsce na blisko 8-proc. wzrost (licząc od końca sesji poniedziałkowej) ma jeszcze S&P500. Biorąc jednak pod uwagę, że od lokalnego dołka z 23 lipca indeks wzrósł już prawie 13%, co oznacza średniosesyjną zwyżkę o ponad 3%, ewentualna dalsza zwyżka będzie raczej wolniejsza i powinny jej zacząć towarzyszyć korekty w dół. Na wysokości 970 pkt. znajduje się linia szyi kilkuletniej formacji głowy z ramionami. Formacja ta nie wróży nic dobrego na przyszłość, więc bardzo istotne będzie zachowanie indeksu pod 970 pkt.
Wyprzedane wskaźniki techniczne oraz bardzo niedźwiedzie nastroje, sygnalizowane przez indeks zmienności VIX, dają pewną szansę na powrót ponad tę barierę i zanegowanie złych sygnałów, ale dopóki nie nastąpi decyzja o kupnie akcji, będą raczej niewskazane.