W głosowaniu uczestniczyli posiadacze 85,9% obligacji zamiennych Elektrimu. Jednogłośnie zaakceptowali oni propozycje restrukturyzacji zadłużenia polskiej spółki. - Zgodnie z naszymi oczekiwaniami mniejsi inwestorzy zaakceptowali warunki wynegocjowane przez największych obligatariuszy - powiedział PARKIETOWI Maciej Radziwiłł, prezes Elektrimu. Zapewnił też, że podmioty, które nie uczestniczyły w głosowaniu nie mogą obecnie zablokować zawartego porozumienia.
Dalsze losy restrukturyzacji długu warszawskiego holdingu zależą teraz przede wszystkim od BRE. Bank powinien za 100 mln euro (88 mln nominału plus marża i narosłe odsetki) przejąć część zrestrukturyzowanych obligacji. Jak powiedział nam prezes Radziwiłł, BRE jest do takiego kroku zobowiązany, jednak porozumienie zawiera "warunki zawieszające". Teoretycznie bank ma więc furtkę umożliwiającą nieobjęcie obligacji. Pamiętać jednak należy, że jest on największym akcjonariuszem, kontrolującym niemal 20% kapitału warszawskiego holdingu.
Podpisane z obligatariuszami porozumienie przewiduje, że Elektrim w ciągu pięciu dni od jego zatwierdzenia powinien spłacić 100 mln euro. Kolejne 100 mln euro ma trafić do inwestorów do 15 grudnia. Pozostałe papiery mają być wykupione do końca czerwca 2004 r. za maksymalnie 144,4% nominału. Wiadomo jednak, że pierwsza rata nie zostanie spłacona w najbliższym czasie. Formalnie, giełdowa spółka nadal objęta jest postępowaniem układowym. Sąd, co prawda, podjął decyzję o jego umorzeniu, jednak spółka zaskarżyła ją, co oznacza, że jest nieprawomocna. Elektrim w najbliższym czasie ma wycofać złożone zażalenie, a uprawomocnienie się decyzji o umorzeniu postępowania układowego będzie jednym z czynników, które umożliwi spłatę 100 mln euro. - Elektrim ma środki wystarczające do spłaty tej transzy - zapewnił Maciej Radziwiłł.