W ubiegłym roku ogłoszono w USA aż półtora miliona bankructw - o 15% więcej niż rok wcześniej. Aż 97% wniosków pochodziło od osób indywidualnych. Za zaostrzeniem prawa o ogłoszeniu niewypłacalności lobbowały przede wszystkim wielkie instytucje finansowe. Wystąpienie o bankructwo na postawie tzw. Rozdziału 7 (Chapter 7) prawa o upadłościach może prowadzić do unieważnienia niezabezpieczonych długów. Narażało to emitentów kart kredytowych na poważne straty. Odbijali to sobie z nawiązką, zwiększając oprocentowanie długów osobom, które systematycznie regulowały swoje zobowiązania. Nowe prawo definiuje nowe zaostrzone standardy ustalania wypłacalności dla osób o dochodach przekraczających średnią dla danego stanu. Ma to zablokować zamożniejszym Amerykanom możliwość ucieczki przed wierzycielami. Jednak większość występujących do sądu o ogłoszenie niewypłacalności posiada roczny dochód poniżej średniej krajowej, która w 2000 r. wynosiła 42 tys. USD.
W ubiegłym tygodniu obie izby Kongresu uzgodniły kompromisową wersję ustawy. Był to ogromny sukces - prace nad zaostrzeniem przepisów trwały przez ponad pięć lat. Już w ubiegłym roku każda z obu izb przyjęła swoją wersję nowego prawa. Przez kilkanaście miesięcy trwało uzgadnianie wersji, która zadowoliłaby zarówno demokratyczną większość w Senacie, jak i republikańską w izbie niższej Kongresu.
Zaplanowane na ubiegły piątek głosowanie w Izbie Reprezentantów nad kompromisową wersją zostało jednak odroczone przez republikańskich przeciwników aborcji. Usiłowali oni zablokować poprawkę, która uniemożliwia uczestnikom manifestacji przeciwko przerywaniu ciąży ogłaszanie bankructwa po zasądzonych na nich grzywnach. Prawdopodobnie jednak ustawa przejdzie we wrześniu, gdy Kongres powróci z wakacji. Biały Dom zapowiedział już, że ją poprze.
Większość przepisów nowego prawa wejdzie w życie w sześć miesięcy po złożeniu pod nim podpisu przez prezydenta George'a W. Busha. Już teraz prawnicy zajmujący się bankructwami przyznają, iż otrzymują setki telefonów od potencjalnych klientów.