Jak pokazują doświadczenia z przeszłości, naruszenie przez kurs ważnego obszaru oporu może z dużym prawdopodobieństwem zapowiadać spadki przynajmniej w średnim okresie. Sytuację tego typu mamy właśnie na wykresie Amiki, gdzie byki nieudanie testowały główną linię trendu spadkowego. Wybiciu poniżej uprzednio pokonanego oporu towarzyszyło także zejście poniżej prostej wyznaczającej wzrosty, trwające od października ubiegłego roku. Przez ostatnie dziewięć miesięcy notowań walory Amiki były jednymi z najsilniejszych na warszawskiej giełdzie. Dały w omawianym okresie stopę zwrotu rzędu 160%. Stanowiły bardzo dobrą inwestycję dla ich posiadaczy. Jednocześnie bykom udało się "odrobić" prawie 3/4 wcześniejszych spadków z okresu "internetowej bessy". Powyższe obserwacje w połączeniu z faktem, że jak dotąd akcje spółki z Wronek nie poddały się dominującej na całym rynku tendencji spadkowej, każe postawić je w pierwszym rzędzie notowanych na WGPW walorów.
Jednak na tym, wydawałoby się wizerunku bez skaz rysują się pierwsze oznaki słabnięcia dotychczasowych, korzystnych dla posiadaczy akcji, tendencji.
Dynamiczna i mocna fala wzrostowa dotarła do bardzo silnego obszaru oporu wyznaczanego przez przebieg prostej kreślonej po wierzchołkach z lat 1998 i 2000, która (na wykresie dziennym) stanowi główną linię trendu spadkowego. Co gorsza, przy nieznacznej co prawda aktywności inwestorów została ona naruszona, a spadki, które przyszły w następstwie potwierdziły jedynie jej znaczenie i przesądziły o nieskuteczności ataku na tę barierę. Sygnał słabnięcia sił byków poprzedzony był pokonaniem przez zniżkujący kurs linii trendu wzrostowego rozpoczętego w październiku ubiegłego roku.
Pomimo negatywnych wskazań co do kształtowania się kursu akcji w średnim terminie, inwestorzy zdają się je lekceważyć. Skutkiem tego spadki zabrały, jak dotąd, jedynie około 10% wartości akcji, licząc od szczytów z maja, czerwca 2002 roku. Jednocześnie spadkowa tendencja została wyhamowana na poziomie szczytu ze stycznia tego roku wyznaczającego zasięg impulsu wzrostowego z października 2001 r., a tym samym poziom najbliższego wsparcia, które doskonale zadziałało.
Wydaje się, że test tego właśnie poziomu (34,50 zł) rozstrzygnie dylemat, w którą stronę podąży rynek. My zaś możemy jedynie przyjrzeć się sile obu stron w tej rozgrywce.