"Wygląda na to, że pod koniec dnia wszyscy chcieliby sprzedawać złotego, który w ciągu dnia osłabiał się stopniowo. Widać, że są silni inwestorzy, którzy wychodzą z naszego rynku" - powiedział PAP Marcin Bilbin, analityk Banku Handlowego. Międzynarodowa agencja ratingowa Standard & Poor's obniżyła w środę rating długoterminowy zadłużenia w złotych dla Polski do A z A plus, uzasadniając takie posunięcie utrzymywaniem wysokiego deficytu budżetowego i projektowanym wzrostem długu publicznego. Standard & Poor's podtrzymał jednak inne ratingi dla Polski, w tym BBB plus dla długoterminowego zadłużenia Polski w zagranicznej walucie i określając perspektywę w dalszym ciągu jako stabilną. Rynek otworzył się na poziomie 3,7 proc., potem złoty umocnił się nawet do 4 proc., by w konsekwencji na koniec dnia znaleźć się na poziomie 3 proc. od starego parytetu. "Część dealerów chciała dzisiaj nawet przeciwstawić się ogólnej tendencji na rynku i grać na mocniejszego złotego. Jednak to im się nie udało, gdyż wciąż ktoś sprzedawał polską walutę. To ściągnięcie dolarów z rynku było dziś naprawdę bardzo duże" - powiedział Bilbin. Analitycy wskazują jako przyczynę osłabiania się złotego ogólną niechęć inwestorów do podejmowania ryzyka na rynkach wschodzących. "Inwestorzy zagraniczni redukują swoje pozycje w Polsce, co jest spowodowane złą sytuacją na rynkach Ameryki Łacińskiej. Już od dłuższego czasu obserwujemy odpływ kapitału i pogarszanie się zaufania inwestorów do rynków wschodzących. Ale ten sentyment jest fatalny na wszystkich rynkach po spadkach na giełdach w USA i na całym świecie" - powiedział Bilbin.
Paweł Czuryło (PAP)