Ta poprawa w tej sytuacji, czy ten błąd tych analityków?
Poprawa sytuacji. Co do analityków, to gdyby Pan przejrzał dzisiejszą prasę, wszyscy cieszą się z tego faktu akurat także.
To cieszmy się z tego. Błąd analityków bierze się z tego, że czasami się mylą, bo nie potrafią wyliczyć, a czasami się mylą, bo chcą się pomylić, o czym już powiedziałem. Natomiast to się bierze przede wszystkim z tego, że w wyniku pewnych reform strukturalnych, które zresztą są ciągłym procesem, ale także zostały przyspieszone przez rząd pana premiera Millera, w czerwcu mamy lepsze wyniki po stronie eksportu i w sumie jest szansa, że ta tendencja będzie kontynuowana. Tak że - jak sądzę - następuje racjonalizacja importu także w wyniku (mam nadzieję będzie ta tendencja się utrwalała) poprawy opłacalności naszej produkcji krajowej w stosunku do produkcji pochodzącej z importu w ślad za tym, jak zmienia się kurs walutowy.
Czy osłabienie złotego w stosunku do euro ma tu swoje znaczenie?
No, na pewno nie dla tych wyników, o których tutaj jest mowa. Chociaż już w czerwcu w wyniku zmian relacji euro w stosunku do dolara poprawiła się konkurencyjność wielu polskich przedsiębiorstw, które sprzedają na rynkach, zwłaszcza zachodnioeuropejskich, tam, gdzie rozliczenia są dokonywane przede wszystkim w euro. I dzisiaj chodzi o to, żeby tę poprawę efektywności w wyniku zmiany kursu walutowego podtrzymać, wzmacniając to konkurencyjne ostrze polskiej gospodarki, co da nam, Polakom, większe możliwości zarobkowania i większe możliwości zatrudnienia się w rodzimych firmach.
Wspomniał Pan o bezrobociu. Właśnie, czy są wolne miejsca pracy w tych firmach, które eksportują towary i usługi?