12 marca ub.r. na giełdzie nastąpiła asymilacja 19,2 mln akcji serii D TIM-u (firma zajmuje się obrotem wyrobami elektrotechnicznymi). Były to darmowe papiery opłacone przez przesunięcie kapitałów wewnątrz spółki. Z tego tytułu zapłaciła ona podatek rzędu 3,4 mln zł. Jak uzasadniały władze TIM-u, celem emisji było zwiększenie płynności akcji na parkiecie. Do dnia asymilacji przeciętne obroty sięgały 10,7 tys. sztuk. Od tego czasu jest to 44,2 tys. walorów. Całą operację można jednak uznać za nieudaną, gdyż wzrost wolumenu był zdecydowanie mniejszy od skali zwiększenia kapitału. Co gorsza, średnia obrotów maleje. Za ostatnie sto sesji jest to już 22,2 tys. papierów.
Teraz wrocławska firma chce skupić z rynku część akcji. Prezes Krzysztof Folta uważa jednak, że ostatniej emisji z umarzaniem walorów nie powinno się łączyć. - Powodem skupowania akcji jest tylko i wyłącznie niska cena na giełdzie. Niestety, notowania spadają, a wraz z nimi także zainteresowanie spółkami, zwłaszcza takimi jak nasza, kojarzonymi z branżą budowlaną - mówi.
Zgodnie z projektami uchwał na walne, zaplanowane na 13 sierpnia, TIM zamierza do końca 2003 r. skupić maksymalnie 6,2 mln akcji po cenie nie wyższej niż 0,5 zł (wczoraj na zamknięciu płacono za papier 0,41 zł). Może to oznaczać wydatek rzędu 3,1 mln zł.
Dla TIM-u są to spore pieniądze. Na ten rok spółka prognozuje zysk netto w wysokości 150 tys. zł. Miniony zamknęła stratą 8,8 mln zł, a I półrocze 2002 r. stratą w wysokości 8 mln zł. - Skupowanie nie odbędzie się kosztem płynności firmy. Będziemy to robić tylko wówczas, gdy pojawią się wolne środki. Na pewno w tym celu nie będziemy zwiększać naszego zadłużenia - zapewnia prezes Folta.
Dodajmy, że firma tuż po zakończeniu ostatniej emisji zapowiedziała walkę o zwrot podatku zapłaconego z tytułu przeniesienia środków z kapitału zapasowego na akcyjny. Szansa na zwrot po ostatnim korzystnym wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, jaki zapadł w podobnej sprawie w przypadku spółki ComArch zdecydowanie wzrosła.