Po wtorkowej sesji na wykresie pojawiła się dość długa biała świeca. Podobnie jak biały korpus z 26 lipca obrazuje ona wspierające działanie luki hossy z 10 października 2001 r. w przedziale 1045-1046 pkt. Przez dolne końce obu białych świec można poprowadzić rosnącą linię, stanowiącą dolne ramię trójkąta symetrycznego. Górnym ramieniem jest linia łącząca lokalne szczyty, począwszy od 24 lipca. Szerokość trójkąta to jakieś 80 pkt. i tyle samo wynosi prognozowany zasięg ruchu po wybiciu z tej formacji. Niestety, trójkąty symetryczne nie mówią nic na temat spodziewanego kierunku wybicia. Pozytywną poszlaką może być wtorkowe fałszywe wybicie w dół z kilkudniowej konsolidacji zakończone uformowaniem białej świecy. Dobrze wygląda też nagły wyskok wolumenu podczas tworzenia się pierwszej z dwóch białych świec, wskazujący na dość istotne przesilenie. Nie są to jednak zbyt wiarygodne przesłanki i lepiej poczekać na przełamanie któregoś z ramion trójkąta.

Niezależnie od tego, w którą stronę rynek podąży w najbliższej przyszłości, w dłuższym horyzoncie czasowym nadal dominuje trend spadkowy. Zniósł on już tak znaczną część wzrostu trwającego do stycznia, że bez testowania październikowego dna (977 pkt.) raczej się nie obejdzie. Trwająca obecnie wzrostowa korekta może jednak stać się jakby "punktem zaczepienia", po którym bessa będzie tracić swój impet. Na razie jest to jednak pobożne życzenie, a jedyne długoterminowe pozytywne sygnały to dywergencja na RSI oraz fakt, że ostatni wzrost był największy od maja. MACD nie tworzy analogicznej dywergencji, a gołym okiem też nie widać, by fala spadków z drugiej połowy lipca była słabsza od poprzednich. Symptomatyczny jest też duży dystans od głównej linii trendu spadkowego biegnącej przez szczyty z 13 czerwca i 18 lipca.