Od początku czwartkowego handlu w trudnej sytuacji znaleźli się akcjonariusze Pekao i Prokomu. Wzmożona podaż walorów tych spółek w dużej mierze była pochodną rekomendacji banku inwestycyjnego Merrill Lynch. Jego analitycy obniżyli o 27%, do 882 mln zł, tegoroczną prognozę zysku Pekao (wobec szacowanego przez zarząd 1 mld zł) i o 8%, do 7,44 obniżyli prognozę wskaźnika EPS (zysk na akcję) Prokomu. Kurs akcji Pekao spadł w konsekwencji o 4,1%, przy obrotach przekraczających 38 mln zł. Początkowe straty odrobił natomiast Prokom i za jego walor płacono na zamknięciu 109 zł, czyli dokładnie tyle, ile na koniec środowej sesji.

W gronie dużych spółek największe wzrosty dotyczyły wczoraj BRE (4,7%). Bank poniósł, co prawda, w drugim kwartale stratę, ale była ona nieco niższa niż w pesymistycznym wariancie zakładali analitycy. In plus odebrano natomiast zapowiedzi prezesa BRE o przyjęciu bardziej konserwatywnej polityki inwestycyjnej i ostrożniejszym podejściu do rezerw. O 0,4% wzrósł kurs akcji TP SA, pomimo informacji z Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty o wszczęciu postępowania administracyjnego przeciwko spółce za niewykonanie wcześniejszych decyzji. Inwestorzy najwyraźniej uodpornili się już na tego typu ryzyko towarzyszące działalności telekomunikacyjnego potentata i spodziewają się, że maksymalny wymiar kary (3% przychodów) mu nie grozi.