Spółka telekomunikacyjna oskarża swojego byłego audytora, firmę obrachunkową Grant Thorton, o dokonanie nieprawidłowych zapisów, które zawyżyły zyski, w raportach za lata 1997 i 1998 przekazanych komisji papierów wartościowych i giełd (SEC).
W dzień po debiucie spółki na American Stock Exchange SEC poinformował o swoich zastrzeżeniach co do stosowanych przez nią procedur księgowych. Decyzja o zawieszeniu obrotu akcjami Carnegie zapadła 30 kwietnia 1999 r. i obowiązuje do dziś.
Niefortunni posiadacze akcji pozwali spółkę do sądu, domagając się odszkodowania. Firma zaczęła tracić klientów. 2000 i 2001 rok zakończyła stratami. W listopadzie ub.r. przed sądem stanu Maryland rozpoczął się proces dla zbadania zarzutów zawartych w pozwie złożonym przez Carnegie.
Zarząd spółki oskarża Grant Thortona o wykonanie niekompetentnego audytu oraz domaga się wypłaty 2 mld USD odszkodowania. Z kolei prawnicy pozwanego twierdzą, że do błędów w raportach doszło, ponieważ członkowie zarządu Carnegie udzielali audytorowi niekompletnych informacji w celu sztucznego zawyżenia kursu akcji spółki po to, by wzbogacić się na sprzedaży posiadanych przez siebie walorów. Na proces, którego wynik wciąż nie jest pewny, Carnegie wydało dotychczas 5 mln USD.
Prawnicy komentujący ten proces dla "New York Timesa" uważają, że w ślady Carnegie zamierzają pójść inne spółki. Dlatego werdykt rozstrzygający ten spór będzie z uwagą studiowany zarówno przez korporacje, jak i ich audytorów.