W minionej dekadzie w sierpniu amerykańskie akcje odnotowywały największe straty, co na indeksie Standard & Poor`s 500 skutkowało średnim spadkiem o 1,5%. Wielu zarządzających pieniędzmi w sierpniu wybiera się na wakacje i dlatego w tym okresie są najmniejsze obroty na New York Stock Exchange.
- W sierpniu nikt nie myśli o rynku - powiedział agencji Bloomberga Tim Leach, odpowiadający za inwestycje w firmie Wells Fargo Private Client Services w San Francisco, która zarządza 135 mld USD. Leach pod koniec miesiąca wybiera się na pięć dni nad jezioro Tahoe w Kalifornii i twierdzi, że inwestorzy raczej wolą sprzedać akcje przed urlopem, by nie martwić się tym, co dzieje się na rynku. - Mam przyjaciół, którzy prowadzą fundusze hedgingowe i oni zamykają pozycje przed wyjazdem na wakacje. Jak można zażywać szczęścia na plaży, kiedy się myśli: "Mam otwartą pozycję na Cisco"? - mówi Leach.
S&P 500 spadał przez cztery ostatnie lata w sierpniu. W 1998 r. stracił aż 14,6% i był to najgorszy miesiąc, poza październikiem 1987 r., od zakończenia II wojny światowej. Ale wtedy, przed pięciu laty, Rosja zdewaluowała walutę i ogłosiła niewypłacalność, a fundusz hedgingowy Long-Term Capital Management stanął na skraju bankructwa.
Na pierwszych pięciu sesjach bieżącego miesiąca S&P 500 stracił 3,8%. W lipcu spadał już o 19%, by po odbiciu o 14% zakończyć ten miesiąc stratą w wysokości 7,9%. New York Stock Exchange miała w minionym miesiącu sześć z 10 najbardziej ożywionych sesji, a rekord obrotów padł 24 lipca.
Niewiele jest czynników, które zachęcałyby inwestorów do kupowania akcji właśnie teraz. 90% spółek ze S&P 500 opublikowało już raporty za II kwartał. Prawdopodobnie bez echa przejdzie najbliższe posiedzenie Fed, bo wprawdzie po ostatnich danych makroekonomicznych z USA można spodziewać się kolejnego obniżenia stóp procentowych, ale żaden z 58 analityków ankietowanych przez Bloomberg News nie oczekuje tego już w tym miesiącu.