Upadłość handlowej spółki ogłoszono w czwartek. - Jesteśmy zaskoczeni tą decyzją. Rozumiem, że dla sądu argumentem są fakty, a nie intencje. Byliśmy już jednak na dobrej drodze do dopięcia wszystkich negocjacji z wierzycielami. Teraz już nawet Pekao SA, nasz największy wierzyciel, chce z nami rozmawiać - mówi Sz. Jachacz. Nie potrafi jednak wyjaśnić, dlaczego ARR spóźniła się z ujawnieniem bankowi swoich środków w tak kluczowym momencie. To mogło sprawić, że Pekao SA wycofałby wniosek o upadłość.
Prezes Jachacz zapewnia jednocześnie, że odwołanie od wyroku - na co spółka ma 7 dni - zostanie złożone już na początku nadchodzącego tygodnia. - Głównym naszym argumentem za zmianą decyzji jest fakt, że ARR posiada pieniądze i nadal chce je zainwestować - tłumaczy.
Potencjalny inwestor wciąż nie rezygnuje z wejścia do Oceanu. Zdaniem Sz. Jachacza, nie zamierza on także wycofywać z KPWiG wniosku o przejęcie kontroli nad Oceanem. Zależy mu jednak na tym, by spółka była notowana na giełdzie. Aby tak się stało, warunek jest tylko jeden - wyrok sądu nie może stać się prawomocny.
Jeśli jednak Ocean nie złoży odwołania od czwartkowej decyzji sądu, uprawomocnienie nastąpi już po tygodniu. - Do tego czasu dajemy inwestorom możliwość wyjścia z inwestycji lub oczywiście wejścia do spółki. W przypadku gdy wyrok stanie się prawomocny, zarząd zawiesi notowania, a następnie Rada Giełdy wycofa spółkę z parkietu - informuje Ryszard Czerniawski, wiceprezes GPW.
Od 12 do 16 sierpnia włącznie warszawska spółka notowana będzie bez ograniczeń wahań kursu. Przez cały czas przy nazwie spółki GPW będzie podawać, że jest ona w stanie upadłości.