Bobowi Taftowi nikt już chyba nie zazdrości stanowiska. Od kilku miesięcy gubernator Ohio próbuje łatać dziury w stanowym budżecie rezerwami utworzonymi w dobrych czasach na czarną godzinę. Pieniądze się jednak skończyły, a deficyt wciąż rośnie. - Ohio stoi w obliczu największego kryzysu finansowego w swojej historii - przyznają miejscowi analitycy. Również w innych rejonach USA sytuacja jest niewiele lepsza.
Od początku 2001 r. rezerwy gotówki we wszystkich stanach skurczyły się z 48,8 mld USD, do 18,3 mld USD. Tylko w I kwartale br. wpływy z podatków spadły średnio o 7,9% w porównaniu z tym samym okresem ub. roku. W niektórych stanach było jeszcze gorzej, np. w Kalifornii (-20%), Vermont (-16,5%), Delaware (-15,2%), Oregonie (-15,1%), Massachusetts (-14,7%), Nowym Jorku (-13,5%), a rekordzistą okazała się Alaska (-38,0%).
Do niedawna dziury łatane były ze specjalnych funduszy (tzw. fundusze na złą pogodę), na które odkładane były nadwyżki wypracowane w okresie prosperity z latach 90. To źródło jednak szybko wyschło. Konsekwencją są zapowiedzi coraz ostrzejszych oszczędności. Dla mieszkańców poszczególnych stanów oznacza to drastyczne zmniejszenie programów pomocowych, a dla miejscowej gospodarki - mniej zamówień dla firm, a w efekcie - mniejsze wpływy z podatków do stanowych budżetów.
- Sytuacja już pod koniec ubiegłego roku była na tyle zła, że sięgnięcie do rezerw z "funduszy na złą pogodę" było jedynym wyjściem. Tyle tylko, że był to swego rodzaju plaster łagodzący ból, nie leczący jednak jego przyczyn - przyznaje Scott Pattison, szef stowarzyszenia ekspertów budżetowych. - Najgorsze jednak dopiero przed nami. Według reguł, skutki recesji uwidocznią się w całej krasie w poszczególnych stanach za 12-18 miesięcy - dodaje.
Bob Taft sięgnął do swojego "funduszu na złą pogodę" po raz pierwszy w grudniu 2001 r., aby załatać 1,5-miliardową dziurę w budżecie Ohio. Niestety, wpływy z podatków po przyspieszeniu przez prezydenta George`a W. Busha reformy fiskalnej spadły. W rezultacie na koniec marca w kasie stanu brakowało już 1,2 mld USD, miesiąc później dziura rozrosła się do 1,75 mld, a obecnie sięga już 2 mld USD. A w funduszu stanowym nie ma już ani centa.