Od końca lipca na rynku spółek o największej kapitalizacji trwa konsolidacja. Lipcowe i czerwcowe spadki, inicjowane głównie za sprawą wyprzedaży akcji spółek bankowych, zakończyły się. WIG20 porusza się w trendzie bocznym, ograniczonym od góry poziomem 1100 pkt., zaś od dołu 1050 pkt. Jednocześnie indeks pozostaje w bezpośrednim sąsiedztwie najważniejszego w perspektywie długoterminowej wsparcia w okolicach 1000 pkt. (dno z września 2001 roku). To lokalne minimum jest linią obrony byków. Im bliżej tego wsparcia, tym potencjał wyprzedających bardziej maleje. Można się spodziewać, że posiadacze akcji będą chcieli oddalić niebezpieczeństwo dalszej gruntownej przeceny. Najważniejsze indykatory zachęcają do kupna polskich blue chipów w krótkim terminie.
Niemal bez echa przeszły rezultaty finansowe za II kwartał tego roku, jakie prezentują nasze spółki. Zgodnie z przypuszczeniami, były słabe. Typowa spółka miała niższą sprzedaż i zyski netto (o ile miała) niż rok wcześniej. Widoczny jest ponadto wyraźny wzrost należności. Tego spodziewali się inwestorzy, a zatem bardzo spokojnie zareagowali na słabe wyniki finansowe.
Inna sprawa, że światowe rynki akcji uspokoiły się w ostatnich tygodniach. To również sprzyja zachowaniu równowagi na warszawskim parkiecie. Niestety, ujawnione ostatnio plany interwencji amerykańskiej w Iraku stanowią poważny czynnik ryzyka, który inwestorzy muszą uwzględniać w swoich decyzjach. Kłopoty rynków latynoskich po raz kolejny alarmują inwestorów, że emerging markets to zupełnie inna klasa aktywów. Niestety, Polska od pewnego czasu nie należy do ulubieńców nawet w regionie. Wiele zagranicznych banków inwestycyjnych w swoich rekomendacjach wypisuje: jeżeli musisz inwestować w Polsce, to...". Lepiej oceniane są Węgry i Czechy.
Gorzej, że coraz jaśniejsze staje się, że ożywienie w gospodarce pod koniec tego roku jest bardzo wątpliwe. Odbije się to na zyskach spółek. Będą one niższe, niż do niedawna zakładane. Niska dynamika zysków sprawi, że zakładane przez wielu inwestorów, zgodnie z historycznym cyklem życia giełdy, odbicie będzie o wiele słabsze niż dotychczas.