W ciągu pierwszych pięciu miesięcy działalności Pioneer Arbitrażowy zarobił nieco ponad 3%. Jeśli będzie tak dalej, to w pierwszym roku fundusz powinien dać zysk na poziomie 7-8%. To znacznie mniej, niż towarzystwo prognozowało w styczniu tego roku, gdy otwierało subskrypcję certyfikatów. Konstrukcja opłaty za zarządzanie (3,5% rocznie plus 25% od wzrostu aktywów powyżej 175% w ciągu 3 lat) wskazywała bowiem, że TFI oczekuje rocznego zysku na poziomie co najmniej 20%.

- Te prognozy nie były przesadzone. Wynikały one z oceny sytuacji rynkowej. Bony skarbowe dawały wówczas rentowność ok. 10%. Pozostała część zysku miała być efektem transakcji arbitrażowych, a możliwości arbitrażu było wiele. Wystarczyło kilka takich transakcji, aby wypracować kolejne 10 pkt. proc. Niestety, od tamtego czasu sytuacja na rynku się zmieniła - twierdzi Marcin Winnicki, zarządzający funduszem. - W tej chwili możliwości arbitrażu są bardzo ograniczone, bo nie ma już takich różnic w wycenach akcji i kontraktów terminowych, jak jeszcze kilka miesięcy temu - dodaje. Jego zdaniem, trudno przewidzieć, kiedy sytuacja się zmieni, dlatego nie chce prognozować zysku w dłuższym horyzoncie.

Jeżeli w danym momencie nie ma możliwości arbitrażu, fundusz inwestuje większość środków w instrumenty bezpieczne. W tej chwili ok. 90% aktywów stanowią bony skarbowe. Wyniki Arbitrażowego są jednak gorsze niż tradycyjnych funduszy bezpiecznych. W okresie od marca do końca lipca pieniężne zarobiły średnio ponad 3,7%, a obligacyjne - prawie 5%. - Arbitrażowy jest bezpieczniejszy nawet od typowych funduszy pieniężnych, bo nie podejmuje ryzyka stopy procentowej. Dlatego jego wyniki z tej części portfela są słabsze. Poza tym, pobiera wyższą opłatę za zarządzanie, która również odbija się na wynikach - wyjaśnia M. Winnicki.

Na nieznaczne obniżenie prognoz już po miesiącu od zakończenia subskrypcji certyfikatów swojego funduszu arbitrażowego zdecydowało się natomiast Millennium TFI. Towarzystwo szacuje, że w skali roku fundusz zarobi ok. 8-9% wobec wcześniej prognozowanych 9-10%. Obniżenie prognozy wynika ze spadku rentowności papierów skarbowych. Jak zapewnia Cezary Gregorczuk, nadzorujący zarządzanie aktywami w DM BIG-BG, na rynku są w tej chwili możliwości arbitrażu, nie chce jednak ujawnić jakie.

Wczoraj TFI Millennium poinformowało o pierwszej dużej transakcji, na kwotę ok. 150 mln zł, co odpowiada całości aktywów funduszu. Jej przedmiotem są dziesięcioletnie obligacje (DS), które fundusz kupił po 990 zł za papier i za jakiś czas sprzeda po umówionej cenie 991,585 zł. Stroną umowy jest BIG-BG (Dom Maklerski BIG--BG jest jedynym akcjonariuszem Millennium TFI). W opinii C. Gregorczuka, nie ma nic złego w handlowaniu z bankiem z tej samej grupy kapitałowej. - Wybieramy najlepsze oferty. Kierujemy się tylko czynnikami rynkowymi - zapewnia G. Gregorczuk.