Najtańszy od 13 lat był wczoraj cynk, którego wydobycie rośnie i coraz wyraźniej przewyższa kurczący się popyt. Miedź zdrożała wprawdzie, ale tylko o 2 USD, a więc o 0,1%, do 1492 USD za tonę, a taka zmiana nie świadczy przecież o żadnej tendencji. Prognozy na najbliższą przyszłość mówią o spadku ceny do 1480 USD ze względu na brak oznak ożywienia gospodarczego, które zwiększyłoby popyt na ten metal.
Cena ropy naftowej wczoraj praktycznie nie zmieniła się w stosunku do poniedziałkowego zamknięcia, bo spadła jedynie o 4 centy, a więc o 0,2%, do 26 USD za baryłkę. Byłaby jeszcze niższa, gdyby nie skoczyła poprzedniego dnia wieczorem aż o 2,8%, po tym jak minister informacji Iraku oświadczył, że misja inspektorów ONZ jest zakończona. Irak zmienił tym samym politykę odnośnie do zezwolenia na kontrolę jego instalacji zbrojeniowych, a to zwiększyło obawy o amerykańską inwazję na ten kraj. Zwłaszcza że z sondaży opinii publicznej wynika, iż większość Amerykanów opowiada się za obaleniem siłą Saddama Husajna.
Irak wydobywał w lipcu 1,93 mln baryłek ropy dziennie i bez dostaw z tego kraju rynek nie załamałby się, ale nie można wykluczyć, że amerykańska inwazja spowodowałaby zakłócenia w dostawach z całego Bliskiego Wschodu. Stamtąd pochodzi jedna trzecia ropy naftowej znajdującej się w międzynarodowym obrocie. W każdym razie bez kwestii Iraku cena ropy naftowej ma tendencję, zniżkową ze względu na niski popyt spowodowany słabszym, niż zakładano, rozwojem światowej gospodarki. Zwłaszcza że podaż rośnie, o czym świadczy wczorajsza informacja, iż Rosja w I półroczu zwiększyła eksport o 14%.
Złoto staniało wczoraj o 0,9% i na popołudniowym fixingu w Londynie jego uncja kosztowała 313,8 USD. Była to chyba jednak tylko korekta po wcześniejszych znacznych wzrostach ceny tego kruszcu.