Zysk przed opodatkowaniem włącznie z przychodami z odsetek wzrósł do 2,352 mld euro, z 1,66 mld euro w takim samym okresie przed rokiem. Analitycy spodziewali się 2,2 mld euro. Prezes spółki Ulrich Hartman, który w kwietniu idzie na emeryturę, wydał ponad 30 mld USD na zakupy w całej Europie, aby zwiększyć przychody ze sprzedaży energii. O rentowności tej branży przesądził też wzrost cen elektryczności na niemieckim rynku w 4,5 roku po otwarciu go dla zagranicznej konkurencji oraz spadek cen węgla w ciągu roku o 40%.
Zysk operacyjny działu energetycznego spółki wzrósł o 62%, do 1,79 mld euro, a przychody ze sprzedaży o 36%, do 11,95 mld euro. W lipcu E.ON sfinalizował zakup za 14 mld USD brytyjskiej spółki Powergen i koszty tej akwizycji niekorzystnie wpłyną na wyniki II półrocza.
Całkowite przychody spółki spadły o 15%, do 18,7 mld euro, gdyż E.ON pozbył się wielu udziałów w firmach nie związanych z energetyką. Ale też jednorazowe wpływy ze sprzedaży potroiły zysk netto. Wyniósł on w I półroczu 3,4 mld euro, wobec 1,1 mld przed rokiem. Inwestorzy zwracają jednak uwagę przede wszystkim na wyniki operacyjne, gdyż skala jej akwizycji i wyprzedaży zniekształca wyniki netto. E.ON zaksięgował jako stratę 1,2 mld euro po odpisaniu wartości jego 6,7% udziałów w HVB Group, drugim co do wielkości niemieckim banku. Dyrektor finansowy firmy Erhard Schipporeit zapewnił jednak, że nie miało to żadnego wpływu na jej cash flow.
Kurs akcji E.ON spadł po opublikowaniu tych informacji o 1,4%, ale chyba wyłącznie dlatego, że w środę wyraźnie zniżkowała cała niemiecka giełda. Od początku roku papiery te staniały o 13%, a kurs akcji lokalnego rywala - RWE - spadł o 16%. E.ON startuje w Polsce w przetargu na większościowy pakiet G-8.